Dom, rodzina - z kraju i ze świata z osobistej perspektywy: prywatny blog prywatnej osoby

via GIPHY

Flag Counter

związki partnerskie

środa, 07 września 2016
piątek, 15 stycznia 2016

źródło

/.../ Należy wrócić do dyskusji na temat uregulowań prawnych zmierzających do legalizacji związków partnerskich w Polsce – mówili dziś w Sejmie przedstawiciele organizacji pozarządowych podczas konsultacji społecznych zorganizowanych przez klub Nowoczesna.

W dyskusji uczestniczyli przedstawiciele organizacji i stowarzyszeń walczących na rzecz osób LGBT.

Wiceprzewodnicząca klubu Nowoczesna Joanna Scheuring-Wielgus podkreśliła, że sprawa związków partnerskich była poruszania przez Nowoczesną jeszcze w kampanii wyborczej. – Ten temat jest dla nas bardzo ważny. Będą kolejne spotkania w tej sprawie – powiedziała.

Z kolei posłanka niezrzeszona poprzedniej kadencji Sejmu – w przeszłości związana m.in. z Ruchem Palikota i Zielonymi – Anna Grodzka uważa, że dobrym rozwiązaniem byłoby jak najszybsze zgłoszenie projektu ustawy do Sejmu. – To jest bardzo ważne dla całego ruchu LGBT. Nie może być tak, że debata publiczna na temat praw tych osób wygaśnie – powiedziała Grodzka. /.../ 

 ---

Wywiad z Mateuszem Kijowskim - m.in. o formalizacji związków jednopłciowych i wychowywaniu przez nie dzieci


czwartek, 06 sierpnia 2015
wtorek, 21 lipca 2015

źródło

Trybunał w Strasburgu nakazał we wtorek Włochom, by wprowadziły homozwiązki partnerskie do swego prawa. - Zrobimy to przed końcem tego roku! - obiecuje rząd Mattea Renziego

Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że brak możliwości zawarcia związków partnerskich we Włoszech łamie prawo gejów i lesbijek do "poszanowania życia prywatnego i rodzinnego", co zapisano w artykule 4. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Sędziowie nie ogłosili, że homozwiązki to żelazne następstwo tej konwencji, którą ratyfikowała także Polska, ale podkreślają, że właśnie w tę stronę coraz szybciej zmierza pojmowanie praw człowieka na Zachodzie.

/.../ W kwestiach "poszanowania życia prywatnego i rodzinnego" państwa mają prawo, jak przyznał trybunał, ważyć interesy jednostki i całej społeczności zwłaszcza w kwestiach wywołujących kontrowersje etyczne. Ale orzekł, że to nie jest problem Włoch. Homozwiązków chce przecież sąd konstytucyjny, duża część społeczeństwa, a ponad 150 włoskich gmin (w tym w Rzymie) prowadzi rejestry homozwiązków, które są symbolicznym odpowiednikiem aktów USC. To oznacza, że choć orzeczenie Strasburga uchyla drzwi, to nie jest prostym precedensem dla np. Polski.

/.../ Dorota Pudzianowska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka powiedziała PAP, że choć wtorkowe orzeczenie dotyczy Włoch, to toruje drogę skardze dwóch obywatelek Polski w podobnej sprawie, która czeka w Strasburgu na rozpoznanie. - Trzeba pamiętać, że wyroki Trybunału, nawet jeśli nie dotyczą naszego kraju, ustanawiają standardy interpretacji konwencji praw człowieka. Można oczekiwać z dużym prawdopodobieństwem, że w polskiej sprawie trybunał orzeknie podobnie - powiedziała Pudzianowska.
---
poniedziałek, 22 czerwca 2015

źródło: J. Pawliczak, Zarejestrowany związek partnerski a małżeństwo, LEX, Warszawa 2014

/ss. 121-164/

Prawo polskie nie przewiduje żadnej formy instytucjonalizacji związków osobistych alternatywnych wobec tradycyjnie rozumianego małżeństwa. /.../

W 2003 r. po raz pierwszy podjęto prace legislacyjne nad ustawą o związkach partnerskich osób tej samej płci. /.../ Kolejny projekt ustawy o związkach partnerskich złożono do laski marszałkowskiej dopiero w 2011 r. Projekt ten nie został poddany pierwszemu czytaniu przed końcem kadencji Sejmu. Szerokie zainteresowanie polityczne, społeczne oraz prawne problematyka związków partnerskich wzbudziła na początku 2013 roku. Wówczas Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu trzy projekty ustaw /.../ Partie opozycyjne zdecydowały się ponownie wnieść odrzucone projekty /.../. 

Na ogół zgłaszane propozycje były niedopracowane, zawierały liczne luki i powodowały poważne wątpliwości interpretacyjne. /.../

[Projekt z 10 grudnia 2003 r. i z 2004 r.]

Wzorowany był na rozwiązaniach nordyckich. /.../ przewidywał najdalej idące zbliżenie zinstytucjonalizowanego związku osób tej samej płci do małżeństwa ze wszystkich do tej pory rozważanych w Polsce propozycji. /.../ W trakcie prac w komisjach senackich projekt grupy senatorów został poddany zasadniczym zmianom. /.../ został wniesiony do Sejmu u schyłku jego kadencji i nie został poddany pierwszemu czytaniu. /.../ Senacki projekt z 2004 r. opierał się na innych założeniach oraz wzorach niż propozycja grupy senatorów z 2003 r. W uzasadnieniu projektu podkreślono, że "związek osób tej same płci nie korzysta ze szczególnej ochrony prawnej, a ma jedynie służyć ochronie wspólnego dorobku osób w nim uczestniczących". Wyrażono przekonanie, że związek ten nie jest "stricte rodziną". Zrezygnowano z posługiwania się określeniem "związek partnerski", stwierdzając, że oznacza ono związek kobiety i mężczyzny. Przyjęto również przeważające w pracach senackich stanowisko, że "Związek osób tej samej płci nie jest małżeństwem, ponieważ małżeństwo, zgodnie z art. 18 Konstytucji to związek kobiety i mężczyzny i jako taki podlega ochronie, a więc nie można w sposób bezpośredni odwołać się do przepisów prawa regulujących związek małżeński". W konsekwencji nie przewidziano żadnego przepisu zakładającego odpowiednie stosowanie k.r.o. o małżeństwie. /.../ projekt zakładał nowelizację dziesięciu aktów normatywnych /.../. 

W przeciwieństwie do projektu z 2003 r. proponowane regulacje nie zostały oparte na nordyckim modelu zarejestrowanego związku partnerskiego. Były zdecydowanie bliższe rozwiązaniom dyskutowanym wówczas w czeskim parlamencie. /.../ nie stanowił przekonywującej propozycji zarejestrowanego związku partnerskiego typu małżeństwo-minus. Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla wielu z licznych różnic między prawami i obowiązkami partnerów w związku tej samej płci a małżonków. W świetle przewidzianej w art. 32 Konstytucji RP zasady równości oraz stanowionego w art. 14 EKPC zakazu dyskryminacji, krytycznie należy ocenić m.in. propozycję bezwzględnego wyłączenia prawa partnerów do indywidualnego przysposobienia, w sytuacji gdy pod pewnymi warunkami przysługuje ona małżonkom

[Projekt z 11 maja 2011 r.]

W maju 2011 r. posłowie "Sojuszu Lewicy Demokratycznej" wnieśli do laski marszałkowskiej projekt o umowie związku partnerskiego. /.../ Prace legislacyjne zostały przerwane w związku z zakończeniem kadencji Sejmu. /.../ W uzasadnieniu podkreślono, że zasadniczym celem ustawy nie było wprowadzenie nowego rodzaju związku formalnego, lecz metody regulacji prawnej nieformalnego pożycia, która znajdowałaby zastosowanie bez względu na płeć partnerów. /.../ projektowana regulacja miała mieć przede wszystkim umowny (kontraktowy) charakter. /.../ składał się z 33 artykułów /.../ przewidywała nowelizację kilkunastu aktów normatywnych - aczkolwiek nie k.r.o /.../ zgłoszenie kierownikowi usc zawarcia, rozwiązania, lub wypowiedzenia umowy wpisuje się "w aktach stanu cywilnego stron umowy związku partnerskiego w formie wzmianki dodatkowej" /.../ nie przewidziano utworzenia rejestru umów związku partnerskiego. /.../ zawarcie umowy związku partnerskiego nie powoduje zmiany stanu cywilnego stron. W uzasadnieniu wskazano, że rozwiązanie to miało odróżnić umowę związku partnerskiego od małżeństwa. Projektowany art. 7 budził jednak wątpliwości w świetle nałożonego na kierownika usc obowiązku wpisania wzmianki o zawarciu umowy w aktach stanu cywilnego jej stron. 

Wątpliwości interpretacyjne powodował również art. 13 projektu, który przewidywał, że do związków zawartych za granicą , "w formie innej niż małżeństwo lub przez osoby tej samej płci stosuje się przepisy niniejszej ustawy". Projektodawcy nie przywiązali należytej wagi do różnorodności dostępnych za granicą modeli regulacji związków alternatywnych wobec tradycyjnie rozumianego małżeństwa, a także wywoływanych przez nie skutków prawnych. /.../ dla osób pozostających w związkach tej samej płci proponowane rozwiązanie stanowiłoby jedynie "półśrodek". /.../

[ Projekt z 16 lutego 2012 r., złożony 1 lipca 2013 r.]

/.../ zakładał stworzenie nowej instytucji prawnej, - "związku partnerskiego", dostępnej dla dwóch osób różnej lub tej samej płci. /.../ składał się z 13 artykułów /.../. co do zasady stanowił przemyślaną propozycję /.../ różnice między związkiem partnerskim a małżeństwem nie były tak liczne /.../ zarazem wydawały się bardziej racjonalne. /.../ typu małżeństwo-minus. /.../ 

[Projekt z maja 2012, złożony ponownie w styczniu 2013 r.]

/.../ stanowił propozycję niedopracowaną, która powodowała liczne wątpliwości interpretacyjne /.../ nie zawierała spójnej i przemyślanej koncepcji zarejestrowanego związku partnerskiego. /.../ Projektodawcy zakładali wprowadzenie regulacji związku partnerskiego o charakterze kontraktowym. /.../ Trudno uznać za racjonalną możliwość umownej regulacji obowiązku wierności, w szczególności, gdy naruszenie tego obowiązku nie wywoływałoby żadnych skutków prawnych. /.../ 

[Projekt z sierpnia 2012]

Projekt został odrzucony w pierwszym czytaniu na posiedzeniu Sejmu 25 stycznia 2013 r.

/.../ miał wychodzić naprzeciw krytycznym uwagom przedstawionym na gruncie propozycji ustaw o związkach partnerskich /.../ Jednakże projektowane rozwiązania były niedopracowane, zawierały liczne luki, nieścisłości językowe i powodowały poważne wątpliwości interpretacyjne. Nie realizowały również podstawowego założenia projektodawców, czyli wprowadzenia do systemu prawa modelu regulacji związków partnerskich o charakterze umownym. /.../ w istocie przewidywał regulację charakterystyczną dla związków formalnych /.../ typu małżeństwo-minus. /.../ 

---

ANKIETA DO WYPEŁNIENIA - pytania dot. opinii o związkach jednopłciowych



niedziela, 31 maja 2015

źródło 

W Urzędzie Marszałkowskim "rodzinny" socjal dostaną też urzędnicy będący w związkach nieformalnych. Nie wszystkim się to podoba... Co prawda ustawa o związkach partnerskich parę dni temu poległa w Sejmie, także głosami części klubu PO, jednak lokalna, współrządząca razem z PSL woj. łódzkim Platforma, jest bardziej liberalna. W Urzędzie Marszałkowskim Województwa Łódzkiego zliberalizowano właśnie regulamin zakładowego funduszu świadczeń socjalnych w taki sposób, że z jednego z paragrafów usunięto punkt "odnoszący się do współmałżonków", co znaczy, że pomoc socjalną otrzymają także osoby pozostające w "związku partnerskim lub konkubinacie".

W uzasadnieniu zmian w regulaminie, który podpisał zarząd województwa, czytamy, iż "zmiany społeczne spowodowały, że wiele osób wybiera formę związku partnerskiego lub konkubinatu zamiast związku małżeńskiego. Z powodu braku partnerów i konkubentów w gronie osób wymienionych w regulaminie jako osób uprawnionych, doszło do dyskryminacji wyżej wymienionych form związków poprzez pominięcie konkubentów i partnerów życiowych w prawach do świadczeń socjalnych. Po dokonaniu zmiany współmałżonkowie, konkubenci lub osoby pozostające z pracownikiem w faktycznym pożyciu będą uwzględnieni w jednakowy sposób, przez co likwiduję się wyżej wskazaną formę dyskryminacji. /.../

wtorek, 19 maja 2015
środa, 06 maja 2015
wtorek, 28 kwietnia 2015

źródło 

/.../ – Nie wrócę do kraju, gdzie jestem traktowana przez prawo jako człowiek gorszy od innych ludzi. Niczym się od reszty nie różnię, tak samo uczciwie pracuję, płacę podatki, wychowuję dziecko, chcę żyć szczęśliwie z moją rodziną. Z osobą, którą kocham i która kocha mnie – z moją partnerką. W Polsce taka prosta, ludzka rzecz jest niemożliwa. To jedyny powód, dla którego nie wrócę – punktuje Kamila Mańkowska z Dartford. – Chciałyśmy tylko spokojnie sobie żyć, rozwijać się i spełniać. Wziąć ślub, jak przystało na kochającą się parę. Zapewnić synkowi bezpieczeństwo, ochronić go prawnie przed homofobią. Próbowałyśmy coś zmienić, poszłyśmy do mediów, aby przypomnieć politykom, że takie rodziny jak nasza istnieją i potrzebują niewielkiej pomocy od państwa, wyciągnięcia do nas ręki w postaci regulacji prawnej, dla dobra naszych dzieci. Nasze wołanie o pomoc zostało zignorowane. Zostałyśmy publicznie obrażone i to w sejmie, przez polityczkę PiS-u, Pawłowicz. Miarka się przebrała, wyjechałyśmy – przyznaje. /.../

---


wtorek, 14 kwietnia 2015
piątek, 10 kwietnia 2015

źródło

/.../ Jeśli kobieta jest na utrzymaniu mężczyzny, prowadzi dom, zajmuje się dziećmi i związek się rozpada, zostaje z niczym. Nie ma prawa do żadnego zabezpieczenia.

Z jednej strony brak wspólnoty majątkowej sprawia, że parze łatwiej się rozejść. Jeśli dogadają się sami, co jest czyje, unikną skomplikowanej sprawy i kosztów sądowych. Ale jeśli rozstają się w konflikcie, jedna ze stron może zostać na lodzie, ograbiona z życiowego dorobku, z poczuciem straconych lat. Oczywiście można spisać umowę notarialną, która zabezpieczy interesy stron w razie rozstania, ale to rozwiązanie sztuczne i trudne psychicznie, bo to tak, jakby od razu zakładać, że związek się rozpadnie. Trudno też oczekiwać, że ludzie będą przez lata wspólnego życia gromadzić kwity, rachunki i faktury, by potem udowadniać w sądzie, kto co kupił. /.../ 

Państwo przywykło do małżeństw. Pod nie pisane było prawo podatkowe, karne i cywilne. Tylko że w międzyczasie ludzie zaczęli żyć inaczej. Nieformalne związki stały się zjawiskiem masowym i nie ma sensu udawać, że to się nie dzieje. Ludzie mają prawo decydować, jak chcą ułożyć sobie życie, a państwo powinno to uszanować i dać im wybór. Konserwatywna prawica, która od lat blokuje ustawę o związkach partnerskich, argumentuje, że taka możliwość odwiedzie ludzi od małżeństwa, a Kościół katolicki grzmi, że byłaby to „legalizacja zła” i „pomnożenie społecznego chaosu”. Tylko że bez ustawy liczba zawieranych małżeństw i tak spada, „chaos się mnoży” i warto by go jakoś ucywilizować. Nie da się ustawowo zmusić ludzi do sakramentalnych związków.

Obrońcy tradycji mówią, że małżeństwo to naturalna i najbardziej podstawowa instytucja cywilizacji, która kształtowała się przez tysiąclecia. Ale to nie do końca prawda. Według antropologów małżeństwo nie jest pojęciem jednoznacznym, ponadczasowym i niezmiennym. Jak pisze Jean Louis Flandrin w „Historii rodziny”, jest ona tworem stale adaptującym się do przemian kulturowych, religijnych, gospodarczych i politycznych. Małżeństwo oparte na miłości, dobrowolności i równouprawnieniu, jakie znamy dziś, jest instytucją stosunkowo nową. Wcześniej było traktowane przede wszystkim jako kontrakt ekonomiczny, a struktura rodziny opierała się na absolutnej władzy ojca, którą porównywano do władzy boskiej. Moda na miłość małżeńską rozpoczęła się w purytańskiej Anglii w XVI w., a stamtąd przejęły ją elity francuskie. Dopiero w XIX w. stała się europejską normą. Flandrin twierdzi, że był to bunt przeciwko dawnej moralności, porównywalny z buntem przeciwko tradycji, który dokonał się w XX w.

Ten XX-wieczny bunt dotarł do Polski z opóźnieniem, bo w ciągu przemian kulturowych, jaki dokonywał się na świecie, PRL stworzyła wyrwę. Zakonserwowała tradycyjny, odizolowany wzorzec rodziny. Poza tym w socjalizmie rodzina była najskuteczniejszą organizacją ekonomiczną. Tak też traktuje ją nadal polskie prawo. Zawierając związek małżeński, wchodzi się w relacje nie tylko z drugą osobą, ale z całą grupą ludzi. A dziś więzy rodzinne się rozluźniły. Bywa, że rodzeństwa prawie się nie znają, dzieci nie widziały na oczy jednego z rodziców, dziadków, a zgodnie z prawem wszyscy oni zobowiązani są do alimentacji. W logice kodeksów nawet kuzyni czy wujowie, o których istnieniu ma się mgliste pojęcie, są na tyle bliscy, że można po nich na przykład odziedziczyć dług, który trzeba dźwigać z aktualnym małżonkiem.

Instytucji małżeństwa nie konserwują już także przekonania religijne. Mimo że w Polsce nadal ponad 70 proc. zawieranych ślubów to śluby kościelne, liczba rozwodów rośnie lawinowo. W społeczeństwie deklarującym się jako katolickie takie zachowania, jak życie bez ślubu czy wolne związki, są powszechnie aprobowane. Wiara coraz bardziej rozchodzi się z życiem. Jak pisze ks. Sławomir Zaręba z Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w książce „W kierunku jakiej religijności?”, ten proces rozpoczął się w latach 90., gdy nastąpił zwrot od religijności kościelnej w kierunku selektywnej, zorientowanej indywidualnie. Katolicy wybierający, katolicy na własną rękę – to postawy dominujące w ponowoczesnym społeczeństwie. Treści wiary podlegają subiektywnej ocenie, a normy moralne prywatnej interpretacji.

Tych trendów się nie zatrzyma. Dziś wszystko jest bardziej relatywne, życia doświadcza się samodzielnie, ludzie wolniej dojrzewają, każdy ma własne inicjacje. W takich czasach dozgonna przysięga staje się problemem. Małżeństwo przestaje być instytucją wyniesioną ponad jednostkę. Staje się kreatywnym, dynamicznym związkiem, który może być realizowany w wielu wariantach. Zamiast narzekać, że rodzina się rozpada, może lepiej uznać, że – po raz kolejny – zmienia kształt.
---

Żeby z tym szczęściem nie trzeba było się chować  

 
 

wtorek, 07 kwietnia 2015

źródło

/.../ Nie było umowy, że zostanie pani pełnomocniczką, pod warunkiem że zajmie się pani kobietami, a odpuści temat LGBT?

- Nie! To absurdalne podejrzenie, nikt nikomu nie stawiał żadnych warunków. Premier przywołał fakt, że PO zgłosiła swój projekt, który mimo jego mocnego poparcia przepadł w głosowaniu sejmowym. Przedstawił mi sprawę związków jako wybór strategiczny: czy lepiej dać sobie spokój, czy wnosić ciągle tę ustawę, bo chociaż nie ma szans, to przynajmniej będzie debata. Ja powiedziałam, że muszę się skonsultować z organizacjami LGBT. W międzyczasie pojawił się raport prof. Joanny Mizielińskiej (badania Instytutu Psychologii PAN "Rodziny z wyboru" nad jednopłciowymi związkami partnerskimi), z którego wynikło, że partnerom przeszkadza nie tylko brak legalizacji związków, ale też brak regulacji spraw życia codziennego, typu odbiór korespondencji na poczcie, kwestie informacji o zdrowiu, problemy majątkowe. Więc być może na początek trzeba uregulować te sprawy.

Ale środowisko LGBT nie chce półśrodków.

- Trudno mi po zapoznaniu się z wynikami badań naukowych wskazujących na coś innego stwierdzić tak kategorycznie, że nie chce tego środowisko. Wiem, że nie chcą tego niektóre organizacje. Ale warto się zastanowić, czy lepiej mieć coś czy nic. Umówiłam się z organizacjami na dalsze rozmowy na ten temat.

Spotkanie było w listopadzie, miały powstać dwa zespoły: prawny i edukacyjny - i nie powstały.

- Są w trakcie powstawania. Zresztą sprawy LGBT wchodzą do moich szerszych przedsięwzięć, głównie dotyczących edukacji i mediów, gdzie o równości mówi się w szerokim kontekście, także płci, niepełnosprawności, narodowości. Niedługo, 22 kwietnia, z Towarzystwem Edukacji Antydyskryminacyjnej organizujemy konferencję w sprawie kwestii równego traktowania w edukacji właśnie. Dotyczyć będzie różnych wymiarów dyskryminacji, także LGBT.

Jeśli popatrzeć na pani aktywność, dotyczy głównie równości kobiet. Mniejszości - np. LGBT - czują się dyskryminowane.

- Nie zgadzam się z tą oceną. Staram się zajmować wszystkim, co przy braku etatów i pieniędzy jest i tak praktycznie niemożliwe. Zajmuję się tematami równości, które - owszem - biorą również płeć pod uwagę. Dyskryminacja ma często charakter intersekcjonalny, kiedy ktoś jest dyskryminowany z kilku powodów. Spotykam się z kobietami z mniejszości narodowych, etnicznych, religijnych. We władzach organizacji tych mniejszości są wyłącznie mężczyźni. W radach istniejących przy instytucjach, np. w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, też zasiadają mężczyźni. Ja tworzę kobietom możliwość, by ich głos się przebił. Wkrótce z mojej inicjatywy po raz pierwszy odznaczone zostaną kobiety romskie. Z okazji dnia przeciwko przemocy spotkałam się ze zwierzchnikami Kościołów mniejszościowych. Jestem w kontakcie z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji w sprawie uwzględniania tematyki równościowej w mediach i jest szansa, że zostanie ona wpisana jako jeden z priorytetów na 2016 rok. Rozmawiałam też o tym z władzami rozgłośni regionalnych. Jednym z równościowych tematów, którym w tym roku poświęcimy różne działania, jest kwestia zwalczania mowy nienawiści, która dotyczy także osób LGBT.

Poselskie projekty Twojego Ruchu i SLD, żeby ochroną przed przestępstwami z nienawiści objąć oprócz mniejszości narodowych i rasowych także inne, w tym osoby LGBT, dogorywają w Sejmie, bo podkomisja nad nimi nie pracuje.

- Zwracałam się kilkakrotnie do ministra sprawiedliwości - tego i poprzedniego - o objęcie ochroną przed mową nienawiści także osób LGBT i innych grup. Od poprzedniego miałam odpowiedź negatywną. Od ministra Grabarczyka dostałam odpowiedź, że widzi taką potrzebę.

To sukces. Ale stanowisko ministra jest ze stycznia, a praca nad projektami w Sejmie jeszcze się nie zaczęła. Dlaczego kwestia równości nie jest obowiązkowym elementem oceny skutków regulacji (OSR) przy każdej rządowej ustawie, tak jak koszty i zgodność z prawem Unii? Zabiegała pani o to?

- To mój stary postulat. Na tym między innymi polega zasada mainstreaming, aby dbałość o równe traktowanie była włączana do wszystkich działań, w tym do procesu legislacyjnego. Trwają prace nad nowymi wytycznymi do OSR. Moje biuro stworzy do nich załącznik, który będzie wyjaśniał wszystkim tworzącym prawo, w jaki sposób spełnić standardy równości w regulacjach prawnych.

Uczestniczy pani w posiedzeniach Rady Ministrów? Jak traktowane są pani uwagi?

- Uczestniczę. Ale uwagi do założeń i projektów zgłasza się na znacznie wcześniejszym etapie. Otrzymujemy kilkanaście projektów dokumentów rządowych dziennie procedowanych na różnych etapach. Ich opiniowanie to ogromna praca wykonywana przez bardzo szczupły zespół. Do większości projektów nie zgłaszamy uwag, a jeśli zgłaszamy, na ogół mam dobre doświadczenie, jeśli chodzi o ich uwzględnianie. Przykładem może być ustawa o in vitro czy przepisy dotyczące cmentarzy. Do sprawozdania z wykonywania ustawy o planowaniu rodziny (tzw. antyaborcyjnej) zgłosiłam 24 uwagi. Ministerstwo Zdrowia pracuje nad ich uwzględnieniem. /.../ 

---



piątek, 27 marca 2015

źródło 

/.../ Jak to ktoś kiedyś powiedział: „Lepiej zapalić świeczkę, niż narzekać na ciemność”. Trzeba dalej żyć i pozwolić żyć innym.

Przede wszystkim należy przyznać zarówno sobie, jak i innym, że nastąpiła wielka i bolesna w skutkach strata, i uznać fakt śmierci.

• Ważne jest, by nie blokować doznawanych emocji i bez względu na uwarunkowania społeczno-kulturowe pozwolić sobie na ich ekspresję. Potrzebne jest wypłakanie, opowiedzenie czy też wykrzyczenie swoich żalów, obaw, poczucia niesprawiedliwości i krzywdy.

• Ważne jest przypominanie sobie, doświadczanie osoby zmarłej. Pomocne bywa postawienie fotografii w widocznym miejscu.

• Ważne jest, aby jednocześnie ze wspominaniem potrafić odciąć się od więzów łączących nas ze zmarłym. To konieczne dla zachowania równowagi emocjonalnej, jednak niełatwe. Często ludzie nie potrafią pozbyć się rzeczy, ubrań, przedmiotów codziennego użytku. Nie wchodzą do pokoju zmarłego, zamykając go również przed innymi. Jeśli „odcinanie się” od zmarłego jest zbyt traumatycznym wydarzeniem, warto poprosić kogoś zaufanego, aby pomógł uporządkować mieszkanie, szafę, ­biurko.

• Powinniśmy ułożyć nowe relacje z osobą, której już nie ma. Chodzi tutaj o to, byśmy dali sobie pozwolenie na nowe życie, na nawiązywanie nowych relacji interpersonalnych, zmianę miejsca zamieszkania, realizację marzeń, celów.

wtorek, 17 marca 2015

źródło

/.../  jeśli wystarczająco często potrzeby drugiej osoby stają się dla nas ważniejsze niż nasze własne, to można to nazwać miłością. Dojrzały związek to taki, w którym obie osoby stają się niezależne, bo im więcej jest zależności, wzajemnych uwikłań, komplementarnych deficytów (ja mam poczucie niepewności, lęku, więc szukam osoby, która ma mi zapewnić bezpieczeństwo itd.), tym większe ryzyko rozczarowania i kryzysu. Ideałem związku jest więc sytuacja, w której partner może powiedzieć partnerce: "Wiesz, ja ciebie już do niczego nie potrzebuję". A partnerka odpowie to samo: "Wiesz, ja ciebie też już do niczego nie potrzebuję, ja właściwie mogę sobie sama poradzić, ale ja wybieram to, żeby z tobą być, bo cię kocham". Chcę, a nie muszę. To oczywiście jest ideał, ale warto mieć taki ideał przed oczyma jako pewien drogowskaz. Jak jesteśmy w związku, to nasza ilość oczekiwań w stosunku do partnera powinna maleć, a nie przyrastać. I wtedy pojawia się dopiero przestrzeń dla tego, żeby wystarczająco często potrzeby drugiej osoby, były moimi potrzebami. /.../

---



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22