Dom, rodzina - z kraju i ze świata z osobistej perspektywy: prywatny blog prywatnej osoby

via GIPHY

Flag Counter

"nienaturalność" / "niemoralność" itp.

sobota, 13 czerwca 2015

źródło

Kilka faktów o heterodewiantach:

Część pierwsza:

1. Biseksualni i homoseksualni mężczyźni są 3 razy bardziej zdolni do utrzymania abstynencji seksualnej w trakcie 12 miesięcy niż heterodewianci. [1]
2. 72% żonatych mężczyzn przez 2 lata przyznało się do zdrady małżeńskiej. [2]
3. Tylko 55% heterodewiantów studiujących pamięta imiona wszystkich swoich kochanek. [3]
4. Wg aktywisty heteroseksualnego, Paula Camerona, 22% heteroseksualnych mężczyzn brało udział w trójkątach, orgiach lub seksie grupowym. [4]
5. Heterodewiacja jest obecna również publicznie:
a) W trakcie Mardi Gras 1/3 uczestników uprawiała seks waginalny z kimś poznanym w trakcie zabawy, a 16% przyznało się do seksu oralnego [5]. Władze zachęcają rodziny do brania udziału w tym „święcie”;
b) 57% studentek w trakcie ferii wiosennych przyznało, że najlepszym sposobem na wpasowanie się jest bycie promiskuitywną i jedynie jedna na pięć żałowała swoich podbojów seksualnych. [6]
6. Konsekwencje medyczne heterodewiacji są przerażające:
56% mężczyzn i 60% kobiet przyznało się do zachorowania na chorobę przenoszoną drogą płciową, z czego 51% przyznało się do stwierdzenia objawów w ciągu ostatnich 90 dni; [7]


Część Druga:

1. Społeczne zagrożenia wynikające z heterodewiacji są przerażające, a których istnienie nawet heterolobbysta Paul Cameron musiał przyznać w swoich badań nad zagadnieniem:
- 52% „heteroseksualistów” kradło ze sklepów, w przypadku analogicznych kobiet odsetek wyniósł 36%;
- 34% heterodewiantów popełniło przestępstwo bez konsekwencji, 15% w przypadku kobiet;
- 24% heteryków uprawiało seks przed publicznością co najmniej jednej osoby (!!!);
- 17% „heteroseksualnych” mężczyzn uprawiało seks w miejscu publicznym;
- i tak dalej!
2. Heteroaktywista Alan Chambers[2] zauważył addytywność niezadowolenia z życia ze skłonnością do popełniania agresywnych zachowań, co dobitnie obrazuje odpowiedź heteroseksualnych mężczyzn na pytanie „czy kiedykolwiek chcieli zgwłacić kobietę?” raptem 37% odpowiedziało przecząco.
3. Należy, szczątkowo, wspomnieć o niesamowitym popędzie seksualnym i hipokryzji z tym związanej. Powszechnym było oczekiwać od kobiet bycia dziewicą przed ślubem, jednak jak stwierdził Kinsey, 83% mężczyzn heteroseksualnych w 25 lat uprawiało seks przedmałżeński[4] i oraz 33% kobiet[5].
4. Kobiety heteroseksualne są również wybitnie nieodpowiedzialne, poza wspomnianymi we wcześniejszym wpisie zachowaniami, gdyż nawet 7 razy częściej angażują się w seks analny bez zabezpieczeń niż homonormatywni mężczyźni[6].
5. Heterodewianci nie wstydzą się okazywać swojego zboczenia publicznie, co łatwo zobrazować przykładem z Nowej Zelandii - na paradę w Auckland na której występowały „heteroseksualne” aktorki porno wybrało się więcej ludzi niż na co roczną paradę z okazji Bożego Narodzenia[7]!!!
6. Dziwne zachowania heterodewiantów nie znają granic poza ich niezaspokojone żądze szukają uniesień w kontaktach z solniczkami, szklankami, kulami bilardowymi, wibratorami[8], lalkami [9] i innymi. Są w stanie zaspakajać się nawet zatyczkami od perfum[10]!

Podsumowanie: W związku z tymi, jedynie szczątkowymi danymi ze względu na długość wywodu, pozostaje głęboko współczuć heterodewiantom stylu życia który wybrali, a który jest głęboko dysfunkcyjny i samookaleczający. Współczucie nie oznacza jednak zgody i pochwały tych niemoralnych i destruktywnych społecznie zachowań! Pozostaje reszcie społeczeństwa pomóc im w przezwyciężeniu ich patologicznej konstrukcji osobowościowej i seksualnej, oraz dać odpór ich propagandzie!



Bibliografia Cześć Pierwsza:

1. Binson, Diane; Michaels, Stuart; Stall, Ron; Coates, Thomas J.; Gagnon, John H.; Catania, Joseph A. “Prevalence and social distribution of men who have sex with men: United
States and its urban centers.” Journal of Sex Research 32, no.3 (1995): 245-254
2. Hite, Shere. The Hite Report on Male Sexuality. (NewYork: Alfred A. Knopf; 1981): 1096
3. Klein, Marty; Petersen, James R. “Playboy’s college sex survey: A most stimulating look at love and lust on campuses across the country.” Playboy (October, 1996): 64-70, 150-154.
4. Cameron, Paul; Cameron, Kirk; Proctor, Kay. “Effect of homosexuality upon public health and social order.” Psychological Reports 64, no. 3 (June 1989): 1167-1179. 
5 Milhousen, Robin R.; Reece, Michael; Perera, Bilesha. “A theory-based approach to understanding sexual behavior at Mardi Gras.” Journal of Sex Research 42, no. 2 (May 2006): 97-106.
6. American Medical Association. Informacja prasowa: “Sex and intoxication among women more common on spring break according to AMA poll.” (March 8, 2006). Dostęphttp://www.ama-assn.org/ama/pub/category/16083.html.
7. El-Bassel, Nabila; Witte, Susan S.; Gilbert, Louisa; Wu, Elwin; Chang, Mingway; Hill, Jennifer; Steinglass, Peter. “The efficacy of a relationship-based HIV/STD prevention program for heterosexual couples.” American Journal of Public Health 93, no. 6 (June 2003): 963-969. 

Bibliografia Cześć Druga:
[1] Cameron, Paul; Cameron, Kirk; Proctor, Kay. „Effect of homosexuality upon public health and social order.” Psychological Reports 64, nr 3 (Sierpień 1989): 1167-1179. 
[2] Kin Trobee. „Domestic Violence Among Gay Couples Ascends.” Web site: Family News In Focus (Colorado Springs: Focus On The Family; Sierpień 29, 2006). Dostęp:http://www.family.org/cforum/fnif/news/a0041810.cfm.
[3] Hite, Shere. The Hite Report on Male Sexuality. (New York: Alfred A. Knopf, 1981): 1123.
[4] Kinsey, Alfred C.; Pomeroy, Wardell B.; Martin, Clyde E. Sexual Behavior in the Human Male (Philadelphia: W.B.Saunders; 1948): 550.
[5] Kinsey, Alfred C.; Pomeroy, Wardell B.; Martin, Clyde E.; Gebhard, Paul H. Sexual Behavior in the Human Female (Philadelphia: W.B. Saunders; 1953): 333.
[6] Halperin, Daniel T. „Heterosexual anal intercourse: Prevalence, cultural factors, and HIV infection and other health risks, Part I.” AIDS Patient Care and STDs 13, nr 2 (Grudzień 1999): 717-730.
[7] „Porn parade Down Under outdraws Santa Claus.” Associated Press (Sierpień 23, 2006). Dostęp: http://edition.cnn.com/2006/WORLD/asiapcf/08/23/porn.parade.ap.
[8] Emge, Kevin R. „Vaginal foreign body extraction by forceps: A case report.” American Journal of Obstetrics and Gynecology 167, nr 2 (Sierpień 1992): 514-515. 
[9] Pelosi, M.A.; Giblin, S.; Pelosi, M.A., III. Letter to the editor: „Vaginal foreign body extraction by obstetrics soft vacuum cup: An alternative to forceps.” American Journal of Obstetrics and Gynecology 169, nr 6, cz. 1 (Czerwiec 1993)
[10] Chapman, George W., Jr. „An unusual intravaginal foreign body.” Journal of the National Medical Association 76, nr 8 (Sierpień 1984): 811-812. 

---

Stop! heteropropagandzie Rzepy

- 'RP' na tropie "rozwiązłych" gejów


- z książki prof. Anny Wolff-Powęskiej, A bliźniego swego... Kościoły w Niemczech wobec „problemu żydowskiego”, Poznań 2003


poniedziałek, 30 marca 2015

źródło 

/.../ Fundamenty moralne kierują naszymi decyzjami w sposób nieświadomy, automatycznie regulując nasze zachowania i oceny. Co więcej, przywiązanie do konkretnych fundamentów moralności jest związane z poglądami politycznymi i ekonomicznymi. 

Obecnie za najważniejszą koncepcję uznaje się teorię fundamentów moralnych Jonathana Haidta. Twierdzi on, że rozumienie moralności jest główną osią podziałów społecznych. Wyróżnia przy tym pięć fundamentów moralnych:
fundament troski, czyli rozumienie moralności jako niekrzywdzenia innych oraz roztaczania nad nimi opieki;
fundament sprawiedliwości, który zakłada, że moralne jest traktowanie wszystkich zgodnie z ustalonymi zasadami oraz nagradzanie proporcjonalne do wkładu;
• fundament lojalności to ochrona grupy, rodziny i narodu, do których należymy;
• fundament autorytetu sprowadza moralność do posłuszeństwa wobec tradycji i władzy;
• fundament świętości to dążenie do czystości moralnej, unikanie skalania czynami obrzydliwymi.

Niekiedy do typologii tej Haidt dodaje szósty fundament: wolności – czyli unikanie tyranii i pielęgnowanie swobody wyboru. /.../ 

Gdy lepiej zrozumiemy, że sąsiad ma prawo żyć w innym świecie wartości moralnych, to może kiedyś wypracujemy z nim cywilizowane zasady współistnienia. A w końcu, zamiast lękać się inaczej odczuwających rodaków, skupimy się na tym, co jest dla nas wszystkich wspólne: na fundamentach troski i sprawiedliwości.

---



środa, 08 października 2014
niedziela, 24 sierpnia 2014
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
piątek, 25 lipca 2014
środa, 12 grudnia 2012
środa, 05 grudnia 2012
środa, 21 listopada 2012
piątek, 16 marca 2012

instytutobywatelski.pl

/.../ Jak to się stało, że konserwatyści – i w Stanach, ale też np. w Polsce, zawłaszczyli język moralności? Tak jakby tylko oni mogli być „dobrymi obywatelami” czy „dobrymi ojcami”.

George P. Lakoff: Dwa odmienne stanowiska moralne konserwatystów i liberałów wynikają z zupełnie różnego pojmowania struktury rodziny. Pierwsza opiera się na filarze w postaci silnego, surowego ojca, który rządzi, wymaga oraz pokazuje, co w świecie jest dobre, a co złe. A kiedy dzieci błądzą, karze je. Do tego – co najważniejsze – zawsze ma rację. /.../

A rodzina progresywna?

Tam rządzą troskliwi rodzice, którzy wspierają swoje dzieci, dając im tyle pomocy, ile potrzebują. Na poziomie makro oznacza to duże zaufanie społeczne rządzących do obywateli, wiarę we wspólne dobro i troskę o bliźniego. Tutaj w grę wchodzi zarówno indywidualna, jak i społeczna odpowiedzialność za swoje czyny. /.../

środa, 07 marca 2012

Niekiedy zwyczajna czułość, innym razem zaloty, a nierzadko także kopulacja oraz wspólne wychowywanie potomstwa – to zdecydowanie zachowanie zarezerwowane nie tylko dla heteroseksualnych zwierząt. Wiele spośród insektów, płazów, gadów, ptaków oraz ssaków wykazuje bi- oraz homoseksualną aktywność. Co ciekawe, nie ma na świecie gatunku, u którego nie zauważono by przynajmniej drobnych czułych gestów między osobnikami tej samej płci. Naukowcy przekonują, że „grzechu przeciwko naturze” dopuszcza się około 1500 gatunków. Czy zatem homoseksualizm w istocie jest czymś nienaturalnym?

Analiza homoseksualnych zachowań w świecie zwierząt dopiero od niedawna jest akceptowana przez środowisko naukowe. Wcześniej, nawet jeżeli prowadzono tego typu badania i obserwacje, niechętnie o nich mówiono, ze względu na możliwe oburzenie w pruderyjnym i konserwatywnym społeczeństwie. Coraz głośniej i odważniej nauka zaczyna mówić jednak o aspekcie seksualności zwierząt. A ta - jak się okazuje, nie jest tak jednolita, jak mogłoby się wydawać. Przedstawiamy kilka gatunków świata fauny, które wykazują homoseksualne upodobania. 
 
To zdecydowanie jeden z najciekawszych przypadków zwierzęcej orientacji seksualnej. A to dlatego, że ok. 8-10 proc. populacji samców jest „zadeklarowanymi” gejami. Grupa ta wręcz unika i odmawia kopulacji z samicami, natomiast chętnie wchodzi, nawet w wyjątkowo bliskie, kontakty z innymi osobnikami tej samej płci.

Spowodowane jest to zmienioną budową mózgowia owiec. Część podwzgórza tych zwierząt, oznaczana symbolem oSDN (ang. ovine Sexually Dimorphic Nucleus), która odpowiada za generowanie orientacji seksualnej, jest znacznie zredukowana u samców preferujących homoseksualne związki.

Ptaki również nie stronią od różnorodnych kontaktów seksualnych. Pingwiny znane są z doboru partnera na czas wysiadywania jaja i opieki nad potomstwem. Obserwacje ptaków, które zamieszkiwały ogrody zoologiczne wykazały, że część z osobników męskich z niechęcią przebywa wśród samic, i wraz z innymi samcami wiążą się w pary. Nie jest to jednak czysto hedonistyczne zachowanie – panowie wysiadują wspólnie jajo (lub kamień, który spełnia dla nich tę funkcję), budując wyjątkowo silną więź między sobą. /.../

Szympans karłowaty, inaczej zwany „bonobo”, to czołowy przykład zwierzęcia biseksualnego. Zarówno samce, jak i samice oddają się równie często homo- i heteroseksualnym relacjom, z czego więcej jest zażyłości damsko-damskiej.

Badacze szacują, że około 60 proc. aktywności seksualnej wśród populacji tych małp to wzajemna masturbacja i próba kopulacji między osobnikami żeńskimi.

Choć u większości gatunków delfinów zaobserwowano homoseksualne zachowania, najlepiej opisano je w przypadku delfinów butelkonosych.

Ssaki te nie ograniczają swojej aktywności seksualnej jedynie do stosunku płciowego między samcem a samicą. Powszechny jest stosunek z wykorzystaniem… dzioba! Samica podpływa do swojej „wybranki” i umieszcza swój dziób w jej pochwie.

Homoseksualizm zauważono także u samców tego gatunku. Dorosłe delfiny pocierają się nawzajem genitaliami, a nawet odbywają stosunek analny.

Słonie (zarówno afrykańskie, jak i azjatyckie) reprezentują zdecydowanie najbardziej romantyczną formę zachowań homoseksualnych. Osobniki męskie tworzą zażyłe relacje, trwające nawet kilkanaście lat. W celu okazania sobie „uczucia” dotykają się trąbami i umieszczają je w pysku partnera.

Nierzadkie są także związki trzech słoni – jednego dorosłego, dorodnego samca, oraz dwóch młodszych. Takie „małżeństwa” wpływają znacznie na zachowanie całego stada oraz, co ciekawe, utrzymanie porządku w danej grupie.

Około 25 proc. łabędzich związków stanowią pary seksualne. Stanowią je, przede wszystkim, dwa osobniki męskie, które tymczasowo współtworzą relację z samicą, by uzyskać jajo. Następnie wykradają je, by wspólnie je wysiadywać. Bardzo często jednak bezlitośnie przepędzają słabą samicę. Potomstwo, które wychowuje się z dwoma ojcami, ma wiele szczęścia – jest lepiej chronione i wyrasta na bardziej odważne. Nic więc dziwnego, że natura promuje przeżycie osobników homoseksualnych. (źródło)

niedziela, 24 kwietnia 2011
Prof. Tadeusz Gadacz o tym, jakich rad życiowych udziela filozofia, o wolności, szczęściu i zawiłościach losu.
 

/.../ Nie wybieramy sobie czasu, miejsca, okoliczności życia. Ani tego, jacy się rodzimy. Od nas to nie zależy. Podobnie, jak druga nić, czyli los. Różne rzeczy się zdarzają. Nie wiadomo dlaczego. Jedni mają szczęście do partnerów życiowych, a drudzy nie. /.../

Wolność jest tylko w granicach możliwości. To trzeba przyjąć, żeby nie tworzyć iluzji. Na przykład, że wszyscy powinni i mogą studiować albo że każdy może być wysokim urzędnikiem. Niektórzy mogliby być doskonałymi portierami, szoferami albo stolarzami, a koniecznie chcą być ministrami. Bo nie umieją rozpoznać swojej drogi życiowej. To jest trochę jak w garderobie teatralnej, kiedy przymierzamy rozmaite stroje. Jedne są za małe, drugie za duże, w jednych nam nie do twarzy, o inne się potykamy. Niektórzy sięgną na półkę i od razu znajdą odpowiedni strój. A inni przymierzają całe życie. Każdy ma prawo przymierzać, co chce, ale nie każdy będzie do każdego stroju pasował. Z tym trzeba się pogodzić. Czasem wynik będzie zaskakujący dla wszystkich, na czele z tym, kto przymierza.

/.../ Na każdym naszym życiowym wyborze kładą się cieniem drogi niewybrane. Te, których nie wybraliśmy i które zostawiliśmy za sobą. Nigdy nie będziemy do końca spokojni, że wybraliśmy najwłaściwszą drogę.

/.../ Porządek społeczny jest fikcją wymyśloną dlatego, że nie potrafimy ogarnąć rzeczywistości prawdziwej?

Właśnie tak. Kiedy wchodzimy w relacje społeczne, oddajemy naszą jednostkowość na rzecz kategorii uniwersalnych. Mówimy: oficer, sprzedawca, matka, ojciec. Dzięki kategoriom uniwersalnym możliwe są relacje społeczne. Ale te kategorie fałszują rzeczywistość, bo gubią jednostkową prawdę. Nasze życie jest przecież tak indywidualne, że – jak mówił Kierkegaard – przypomina jednoosobową łódź, na którą nie można zabrać drugiej osoby. Możemy płynąć obok, ale nigdy razem. Nasze życie jest niekomunikowalne. Niezrozumiałe nawet dla nas samych. Dlatego nawet w najbliższych relacjach społecznych jesteśmy tylko częściowo obecni. Bo one oparte są na konwencjach, a jednostkowe życie pozostaje ukryte.

/.../ Rozwód, ślub, dzieci, dom… Jak zbudujemy dom, to się rozwodzimy. Ogłaszamy nowy początek. Spełnienie jest groźne. To jest znany problem alpinistów. Póki się wspinają, jest dobrze. Na szczycie przychodzi demobilizacja. A potem kryzys i tragedia.

Bo lepiej nam służy dążenie niż spełnienie. Jak czytam bajki kończące się słynną frazą „żyli długo i szczęśliwie”, myślę: Boże, co za nuda… Tę pułapkę Bocheński nazwał mediatyzacją. Uważamy, że myjemy się, bo chcemy być czyści, chcemy być czyści, by innym było przyjemnie, chcemy, żeby im było przyjemnie, bo wtedy nas lubią, chcemy, żeby nas lubili, bo… A on mówi: nie! Myjemy się, bo to jest przyjemne. Nie dlatego chcemy, żeby im było przyjemnie, że wtedy nas polubią, tylko dlatego, że dobrze jest, gdy innym jest przyjemnie. Życie ma być przyjemne. /.../

Nie ma ucieczki od wzięcia za siebie odpowiedzialności. Nawet Bóg jej z człowieka nie zdejmie. Sartre pisze: „czy Bóg istnieje, czy nie, to nie jest nasza sprawa”. Nie możemy zrzucić odpowiedzialności ani na Opatrzność, ani na reguły moralne. /.../

Każda praca męczy, ale są prace, które nam dają satysfakcję czy poczucie spełnienia. Trzeba tego szukać. Sprawdzać, na jakiej drodze się spełniam. Szukać swojego złotego środka, który za każdym razem będzie w innym miejscu. Może to jest dramatyczne, ale też jest piękne. Bo każdy dzień i każdy wybór jest inny. Gdybyśmy byli kolejką, która może jechać tylko po ułożonych przez kogoś innego torach, to życie byłoby straszne, beznadziejne, nieludzkie.

Prof. Tadeusz Gadacz dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, wykładowca Collegium Civitas. Były dziekan Wydziału Filozofii Papieskiej Akademii Teologicznej. Autor m.in. „O umiejętności życia” (Znak, 2002 r.) i „O ulotności życia” (Iskry, 2008 r.).

Całość

czwartek, 17 czerwca 2010

/.../ Do niedawna w naszej i nie tylko naszej kulturze uchodziły za naturalne zachowania i stosunki, które od dziś uważamy za złe bądź haniebne. Nasza moralność przechodzi bowiem ewolucję - odkrywamy nowe obszary powinności i odpowiedzialności, nowe winy i nowe zasługi, zwłaszcza w sferze publicznej. Już trzysta lat temu ludzie postępowi dostrzegli, że niewolnictwo jest złem. Nieco później upowszechnił się pogląd moralny, iż złem jest również przemoc, nierówność praw wynikła z urodzenia, rasizm, nędza. Następnie nasi ojcowie uznali, że wszystkim mężczyznom należą się prawa polityczne, a ustrój demokratyczny, oparty na konstytucji gwarantującej ochronę mniejszościom, powszechne swobody polityczne i równe prawo do udziału w sprawowaniu władzy każdemu obywatelowi, jest jedynym ustrojem moralnie godziwym. Nieco później te liberalne ideały uzupełniono ważną korektą: prawa obywatelskie i polityczne powinny przysługiwać także kobietom. Na tym jednak nie koniec. Moralność ewoluuje dalej, na naszych oczach. Jeśli jeszcze niedawno mało kogo oburzało dręczenie zwierząt i niszczenie środowiska, to dziś uważamy się za moralnie odpowiedzialnych za dobrostan ekosystemów, a czującym i cierpiącym zwierzętom przyznajemy daleko idącą moralną i prawną ochronę.

Rozwojowi moralności w czasach nowożytnych towarzyszy zmiana akcentów w rozumieniu dobra i zła moralnego. O ile dawniej decydujące znaczenie dla oceny postępowania człowieka miała zgodność jego czynów z normami obyczajowymi i rytualnymi, a także względy honoru i miłosierdzia, to dzisiaj w moralności publicznej na czoło wysuwają się inne motywy: poszanowanie wolności i tolerancja dla odmienności, troska o prawa mniejszości, pragnienie pokoju. Dlatego właśnie uważamy za szczególnie naganne takie czyny, które sieją strach, zniewolenie i przemoc, a powstrzymujemy się od potępiania zachowań, które nie powodują cierpień, strat ani innego rodzaju krzywd osób trzecich. Rozwój etyczny społeczeństw nowoczesnych jest pewnym faktem - przebieg zmian w dziedzinie naszych ocen dobra i zła jest właśnie taki, jak to opisałem. Niemniej jednak zawsze istniały i nadal istnieją siły oporu hamujące ten proces. Zwłaszcza środowiska wyznaniowe (różnych religii) ociągają się z postępem moralnym, jakkolwiek zwykle w końcu, po latach zapierania się i prób zawracania rzeki kijem, dają za wygraną. Jeszcze niedawno Kościoły Zachodu gromiły demokrację oraz wolność słowa i wyznania. Jeszcze niedawno okazywały wzgardę innowiercom i domagały się, by państwo stanowiło prawa zgodne z żądaniami panującej wiary. Dziś, w zdecydowanej większości, musiały zmienić poglądy. Ludy bowiem poszły za nowymi bogami: wolności, tolerancji, zgody. Moralny anachronizm, przynajmniej na Zachodzie, broni ostatnich już przyczółków. Ktoś protestuje przeciwko nauce o ewolucji, ktoś domaga się, aby konstytucja wyróżniała jedną z religii, ktoś głosi, że homoseksualizm to "nieład moralny". Patrzę ze spokojem na te relikty czasów minionych, jeśli spotykam je w głębokich, "etnicznych" warstwach społeczeństwa, pośród ludzi niewykształconych. Gdy jednak widzę je pośród ludzi z cenzusem, na wyższych uczelniach, nie mogę milczeć.

Otóż, jakkolwiek to jest banalne, okoliczności nakazują przypomnieć, że dla niczyich praw nie ma żadnego znaczenia, czy homoseksualizm jest wrodzony, czy nabyty. Zapewne czasami jest osobistym wyborem i ekstrawagancją. Być może też niektórzy geje i lesbijki cierpią i chcą się zmienić. Może inni za to uważają się za wybrańców losu i są szczęśliwi. Nic nam do tego. Orientacja seksualna i związany z nią styl życia to sprawa osobista. I nie ma tu żadnego znaczenia, czy homoseksualiści częściej niż inni dopuszczają się pedofilii ani czy powodują więcej wypadków samochodowych, tak jak nie ma znaczenia, czy rudzi częściej kłamią, a szewcy częściej klną. Nie przesądza to o niczyjej winie ani nie uzasadnia żadnej dyskryminacji. Wolisz kobiety - dobrze. Brzydzisz się homoseksualizmu - twoja rzecz i twoje prawo. Możesz nawet o tym mówić. Ale nie masz prawa ograniczać niczyich praw, gremialnie potępiać i obrażać ludzi, którzy nie robią ci żadnej krzywdy. Jeśli to czynisz, sam grzeszysz. Grzeszysz pogardą, poniżaniem, dyskryminacją i niesprawiedliwością. To homofobia jest grzechem, zgorszeniem i zagrożeniem, a nie homoseksualizm. To z niej, a nie z homoseksualnej miłości, wypływa strach i krzywda niewinnych. Jest mi wstyd, że w moim kraju uczy się dzieci, także te o skłonnościach homoseksualnych, iż homoseksualiści powinni powstrzymywać się od miłości fizycznej, że nie wolno im kochać się i wieść wspólnego życia, jakie wiodą mężczyźni z kobietami. Jad pogardy dla gejów i lesbijek sączy się już w szkole, a czasami, niestety, także na uniwersytecie. Toczą go ludzie z fałszywą troską na twarzy, z obleśną miną hipokryty: "co złego, to nie ja". Wstyd, panowie. Zachowajcie swoje uprzedzenia dla siebie albo mówcie otwartym tekstem. Wszystko, byle nie hipokryzja. Bo hipokryzja to zły duch niszczący wspólnotę.

Prof. Jan Hartman, filozof i etyk, Collegium Medicum UJ
"Gazeta Wyborcza", 19.06.2009

"Lesbijki i geje są obywatelami Rzeczpospolitej Polskiej w tym samym stopniu i zakresie, co osoby heteroseksualne. W takim samym stopniu przysługuje im również prawo do szczęścia, również szczęścia w życiu osobistym. Zadaniem państwa jest stworzenie obywatelom jak najlepszych warunków do osiągnięcia szczęścia, bez względu na ich orientację seksualną". [źródło]

Parada Równości 2009

sobota, 05 czerwca 2010

Szostkiewicz: trzeba pamiętać, że praw homoseksualistów Europa broni dziś nie dlatego, że rządzą nią geje i lesbijki, tylko dlatego, że taki jest dziś kanon moralności publicznej - jeśli nie szkodzisz innym, masz prawo być kim chcesz i żyć jak chcesz, a obowiązkiem państwa jest to twoje prawo chronić. Na tej zasadzie wielu ludzi - nie tylko wykształciuchów - chodzi w Polsce na marsze tolerancji choć są ,,straight'', i to monogamicznie.