Dom, rodzina - z kraju i ze świata z osobistej perspektywy: prywatny blog prywatnej osoby
Flag Counter

in vitro

środa, 16 grudnia 2015

źródło

To, co już wiadomo na pewno - to koniec finansowania przez państwo in vitro. Za pół roku minister Radziwiłł zamyka ten rządowy program swoich poprzedników. Choć twierdzi, że robi to nie z powodów ideologicznych, a finansowych - trudno do końca w to uwierzyć - jeśli w zamian minister proponuje Narodowy Program Prokreacji oparty na naprotechnologii, której oficjalnie medycyna nie uznaje za metodę leczenia niepłodności. Nie o tym jednak będzie kolejny reportaż - a o skutkach fatalnie prowadzonej publicznie debaty o in vitro. Te polityczne spory i awantury, do których dołącza niezwykle ostry głos polskiego Kościoła - sprawia, że rośnie presja na dzieci z in vitro i ich rodziców. Presja, która jak mówią oni sami, staje się rodzajem stygmatyzacji.

---

Polecany film: "Więzienny eksperyment w Stanford"


14:05, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 listopada 2015

źródło

/.../ Magda, prawniczka, przeczytała ustawę i wpadła w histerię. Poczuła się jak kobieta w XVII wieku, która całuje pana i władcę po rękach oraz dziękuje mu, że wyraził zgodę na to, żeby miała dziecko. Z tą różnicą, że pan właśnie jej tego odmawiał. Opanowała emocje, przeczytała ustawę jeszcze raz i się uspokoiła. - Kaśka, nie jest tak źle - tłumaczyła swojej partnerce. - W tej ustawie nie ma ani jednego przepisu, który mówiłby o tym, że odbiorcą są wyłącznie pary, i to heteroseksualne.

Ani, również prawniczce, zrobiło się żal samotnych kobiet, które będą chciały podejść do procedury po 1 listopada. Ustawa tego zabrania. Do głowy jej nie przyszło, że nie będzie przepisów przejściowych. W klinice miała jeszcze jeden zarodek, po który zamierzała wrócić w wakacje. Leon skończył już dwa lata, czuła się na siłach na drugą ciążę.

Dorota była w rozpaczy. W maju, gdy podeszła do pierwszego in vitro, jej organizm nie wyprodukował ani jednej komórki jajowej. Początkowo zamierzała zrobić dwie próby in vitro i dopiero jeśli się nie powiodą, pomyśleć o adopcji komórki. Ale do wejścia nowej ustawy zostało jej pięć miesięcy. Zaczęło się odliczanie. 

/.../ ustawa, która miała zamknąć furtkę osobom homoseksualnym, przy okazji zamknęła ją kobietom samotnym.

/.../ - Jak się dowiedziałam, że mogą zabrać zarodki, to jakby ktoś mi rękę odciął. Te zapisy są niekonstytucyjne, zabraniają mi dostępu do zabiegu medycznego. W imię czego? /.../ 

Mimo iż Magda uspokajała, że ustawa nie zabrania leczenia kobietom samotnym i homoseksualnym, w sierpniu poszły do lekarki, żeby wszystko zaplanować. Tymek, którego urodziła Magda, miał roczek. Kasia, z zawodu kwiaciarka, miała podejść do swojej próby w ostatnim kwartale roku. Lekarka powiedziała, że czas ma do listopada. Miały trzy miesiące i trzy "słomki" nasienia z Cryosu, z którego powstał Tymek.

Dwie pierwsze inseminacje się nie udały. Kasia bardzo ciężko przeszła porażkę. Niby planowały drugą ciążę w tym roku, ale presja czasu sprawiła, że nie zdążyła rozwiązać problemów zdrowotnych, które najprawdopodobniej sprawiają, że nie zachodzi w ciążę. Poza tym nie interesuje ją status obywatelki obchodzącej prawo.

- Konstytucja chroni "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny" - tłumaczy Magda. - Ale po przecinku jest: "rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej". Jesteśmy parą jednopłciową, dla mnie oni są najbliższymi osobami, to jest moja rodzina. Państwo powinno chronić moje prawo do rodzicielstwa. /.../ 

---

(źródło)

23:05, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 października 2015

źródło

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego przepisy ustawy o in vitro. Chce, by kobiety samotne i homoseksualne, które mają zamrożone zarodki, mogły urodzić swoje dzieci w Polsce. Ustawa im to prawo odbiera.


19:15, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 września 2015

źródło

/.../ wszystkie samotne kobiety, których zamrożone zarodki znajdują się obecnie w klinikach leczenia niepłodności, muszą szybko poddać się zabiegowi albo oddać zarodki do adopcji. Rozwiązanie to wydaje się o tyle dziwne, że polskie prawo przewiduje możliwość adoptowania dzieci przez osoby nieposiadające partnerów. Żyjąca samotnie kobieta może więc zaadoptować cudze dziecko, ale nie może skorzystać ze sztucznego zapłodnienia po to, by urodzić własne.

Tym samotnym kobietom, które nie mają problemów z płodnością, ale nie widzą żadnego „kandydata na ojca” dla swoich dzieci i pomimo to chcą zajść w ciążę, nowa ustawa nie zamknie ostatecznie drogi do macierzyństwa. Nasienie anonimowego dawcy można bowiem zamówić z zagranicznych banków spermy, a sztucznej inseminacji dokonać w domu. W zupełnie innej sytuacji znajdą się kobiety niepłodne i bezpłodne (o tym, czym różni się bezpłodność od niepłodności, czytaj tutaj). Dla nich nowa ustawa oznacza koniec prawa do leczenia. Czy kobiety w tej sytuacji będą się zgłaszać do klinik z fikcyjnymi partnerami i w ten sposób omijać przepisy? To tutaj właśnie na scenę wkraczają urzędnicy stanu cywilnego.

Rejestracja dzieci z in vitro i „urzędnicza bruzda”

W połowie września media obiegła informacja o tym, że rodzice korzystający z in vitro będą musieli zgłaszać metodę poczęcia dziecka w urzędach stanu cywilnego. „Dziennik. Gazeta Prawna” pisał nawet o naznaczaniu dzieci z in vitro „urzędniczą bruzdą”. Sami urzędnicy nie wiedzą jeszcze, jak w praktyce ta rejestracja ma wyglądać. Wiele osób słusznie wyraziło obawy o poufność tak wrażliwych danych. Po co w ogóle zbierać tego typu informacje?

Z samej ustawy wynika, że nowe przepisy nie mają na celu stworzenia żadnego „rejestru dzieci z in vitro”. A o tym, w jaki sposób zostały poczęte dzieci, nie będą musieli informować wszyscy rodzice. Obowiązek takiego zgłoszenia ma dotyczyć wyłącznie tych par, które pozostają w związku nieformalnym (w przypadku małżeństw ojcostwo męża jest uznawane automatycznie) i planują skorzystać z in vitro z wykorzystaniem gamet od dawcy lub z użyciem adoptowanego zarodka. Celem takiego zgłoszenia jest formalne uznanie ojcostwa partnera kobiety poddającej się zabiegowi in vitro, który nie będzie biologicznym ojcem jej dzieci, ale będzie ich ojcem w świetle prawa. Dopiero otrzymawszy odpowiedni dokument o uznaniu ojcostwa opisana powyżej para będzie mogła poddać się zabiegowi w klinice. Uznanie ojcostwa wygaśnie po dwóch latach od podpisania dokumentów, jeśli w tym czasie nie dojdzie do urodzenia dziecka.

Takie rozwiązanie ma uregulować kilka kwestii na raz. Po pierwsze, dziecko urodzone dzięki nasieniu anonimowego dawcy spermy ma uzyskać gwarancję, że będzie miało ojca zobowiązanego np. do płacenia na nie alimentów w przypadku rozstania rodziców. Po drugie, ma to utrudnić korzystanie z usług klinik leczenia niepłodności właśnie kobietom samotnym oraz lesbijkom – trudno bowiem będzie im znaleźć fikcyjnego partnera, który dobrowolnie narazi się na obowiązek utrzymywania cudzego dziecka. Po trzecie, fakt, że do danych zebranych w urzędzie będzie – po uzyskaniu pełnoletniości – miało dostęp także dziecko rodziców, którzy skorzystali z in vitro, ma realizować prawo dziecka do poznania prawdy o swoim pochodzeniu. Czego jednak tak naprawdę dziecko się dowie?

Wiem, że nie wiem, kim są moi biologiczni rodzice

O trudnościach przeżywanych przez część dorosłych już dzieci poczętych przy użyciu gamet anonimowych dawców już pisaliśmy w „Kulturze Liberalnej”. Troska o prawo do poznania tożsamości własnych biologicznych rodziców doprowadziła do zakazu anonimowego dawstwa w wielu krajach. Z kolei pary, które decydują się na in vitro z użyciem nasienia anonimowego dawcy, najczęściej nie mówią nigdy swoim dzieciom prawdy o ich pochodzeniu. Tymczasem polska ustawa dopuszcza wyłącznie anonimowe dawstwo gamet. Prawo to – w połączeniu z informacjami zbieranymi przez urzędy stanu cywilnego – daje w efekcie dziwną i niekonsekwentną mieszankę. 

I tak, przykładowo, 18-latek może się dowiedzieć, że został poczęty w wyniku adopcji zarodka, co oznacza, że ani jego matka, ani ojciec nie są jego rodzicami. Jednocześnie jednak urząd nie daje mu żadnej możliwości dowiedzenia się, kim są ludzie, z którymi jest faktycznie spokrewniony! Za 18 lat możemy się więc spodziewać pierwszych głośnych protestów w tej sprawie. /.../ 

---

Włochy: klinika z Las Vegas z szeroką ofertą dla gejów chcących zostać rodzicami


19:47, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 sierpnia 2015

Przedruk z nasz-bocian.pl

W dniu 01 listopada 2015 roku w życie wchodzi Ustawa o leczeniu niepłodności. Odbiera ona dostęp do leczenia metodą in vitro i do inseminacji kobietom samotnym. To duży błąd społeczny i będziemy jako środowisko pacjenckie walczyć w przyszłości o nowelę, kobiety samotne też mogą być niepłodne i cierpieć z powodu endometriozy. Nie spodziewaliśmy się jednak, że Ministerstwo Zdrowia wyda Ośrodkom leczenia niepłodności dyspozycję, iż zarodki zdeponowane przez samotne kobiety przed wejściem w życie Ustawy, po 01 listopada 2015 roku mają być im – no cóż - odebrane przez Państwo i zostać zawieszone w próżni, ponieważ każdy zarodek musi mieć wskazanego przyszłego ojca.

Kobiety nieposiadające partnera nie będą mogły po nie wrócić i ich urodzić, pomimo iż są to zarodki utworzone z ich komórek jajowych, powstały przed obowiązywaniem nowych przepisów i w momencie podchodzenia do procedury in vitro pacjentki nie były świadome, że utracą do nich prawa z chwilą wejścia Ustawy w życie. Tę informację potwierdziły osoby obecne na spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia zorganizowanym w ubiegłym tygodniu, kiedy Ministerstwo Zdrowia zaprosiło przedstawicieli ośrodków leczenia niepłodności, aby omówić wymagania dostosowawcze. Wczoraj otrzymaliśmy pierwszą interwencję pacjencką w tej sprawie i spodziewamy się kolejnych. Przekazujemy list od pacjentki, która dwa dni temu została poinformowana przez ośrodek, że z dniem wejścia w życie Ustawy utraci prawo do swoich zarodków:

„Telefon z kliniki niepłodności zwalił mnie z nóg. „Pani ma u nas zarodki. Chcieliśmy poinformować, że w związku z ustawą regulującą in vitro, od 2 listopada osoby nieposiadające partnera nie będą mogły wykorzystać zamrożonych zarodków”.
„Ale jak to? Nie będę mogła skorzystać z własnych zarodków?”.
„Niestety, nie”.
Głos w słuchawce był taktowny, kobiecie było przykro, ale sama wiadomość – nawet nie jak policzek. Raczej cios łopatą w głowę.
Byłam przekonana, że udało mi się przechytrzyć prawicę, uciec przed Dudą. Cieszyłam się, że ich zakazy mnie nie dotyczą, bo nawet jeśli zdecydują się całkowicie zabronić in vitro takim jak ja, czyli osobom samotnym, które ośmieliły się skorzystać z zapłodnienia in vitro nasieniem dawcy, ja ich ubiegłam. Bo przecież prawo nie działa wstecz.
Dziś okazało się, że owszem, działa. I że ustawę dyskryminującą mnie jako człowieka wprowadzili nie ci, przed którymi uciekłam w to moje in vitro, ale obecny „liberalny” rząd. Ten zapis został przegłosowany już w sierpniu. I choć dyskryminujący i niekonstytucyjny, przeszedł i nikt w Ministerstwie Zdrowia nawet nie pomyślał, że segreguje Polaków na tych właściwych i tych, którym praw obywatelskich można odmówić – kobietom bez partnera i lesbijkom.
Co się stanie z pięcioma zarodkami, które zdeponowałam w klinice? Mogę płacić co roku blisko tysiąc złotych za utrzymywanie ich przy życiu, ale od 2 listopada nie mogę ich wszczepić do macicy. Nie mam do nich prawa, w przeciwieństwie do rządu, który za 20 lat będzie mógł przekazać je do adopcji albo zutylizować. Albo – jeśli przyszły rząd tak zdecyduje – rozmrozić i ochrzcić, czyli de facto zabić. Lub – jeszcze lepiej – oddać do adopcji.
Oto w drugiej dekadzie XXI w, dowiaduję się, że nie mam prawa do własnych dzieci. Że rządzący mogą mi je odebrać i oddać dowolnie wybranym obcym ludziom, tylko dlatego, że jestem singielką, że mojego istnienia nie legitymizuje mężczyzna.
Prawo do własnych dzieci będę miała tylko wtedy, gdy jakiś pan, w swojej łaskawości, zdecyduje się uznać moje zarodki za swoje i przyjmie na siebie wszelkie obowiązki, ale i prawa związane z ojcostwem.
Czuje się zgnojona przez własny kraj. Myślę o emigracji, ale tu mam wszystko – rodzinę, pracę, dom, a przede wszystkim dziecko, którego potencjalni bracia i siostry 2 listopada staną się własnością rządu. Choć za ich pojawienie się na świecie zapłaciłam z własnej kieszeni.
Matka”

Zwracamy się do mediów z apelem o przyjrzenie się tej sprawie, gdzie powołując się na przepisy wkrótce obowiązującego prawa, Polska będzie odbierać zarodki kobietom będącym ich genetycznymi matkami, deklarującym gotowość przyjęcia swoich zarodków i pragnącym je urodzić. Ich jedyną winą jest brak partnera. Samotność nie jest w Polsce karalna. Samotne macierzyństwo również nie. W listopadzie jednak to się zmieni.

---

To przemoc

Prawo do urodzenia się w pełnej rodzinie ponad wszystko?

Dobro dziecka

21:44, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lipca 2015

źródło

Wyniki głosowania ws. in vitro

/.../ Po tym, jak Senat przyjął ustawę bez zmian, marszałek Sejmu przekazuje ją teraz prezydentowi do podpisu. Prezydent podpisuje ustawę, jeżeli nie budzi ona jego zastrzeżeń, i zarządza publikację w "Dzienniku Ustaw".

Ustawa wchodzi w życie po 14 dniach od jej opublikowania. Prezydent może też odmówić podpisania ustawy i przekazać ją z powrotem do Sejmu lub skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego. /..../

1) Z procedury in vitro będą mogły korzystać osoby w związkach małżeńskich oraz osoby we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem. [Wyłącznie pary różnopłciowe - KF]
2) Leczenie niepłodności tą metodą będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy.
3) Ustawa dopuszcza zapłodnienie maksymalnie sześciu komórek jajowych. Zezwala na dawstwo zarodków, zabrania zaś ich tworzenia w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie.
4) Uchwalone przez Sejm przepisy zakazują preimplantacyjnej diagnostyki genetycznej w celu wyboru cech fenotypowych, w tym płci dziecka, chyba że wybór taki pozwoli uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby.
5) Ustawa zakazuje niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju - grozić będzie za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5. /.../

---


Ile kosztuje szansa na dziecko?


To wy odbieracie nam godność

Episkopat niezadowolony 



18:11, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 czerwca 2015
piątek, 24 kwietnia 2015

źródło

/.../ Kto może skorzystać z leczenia niepłodności metoda in vitro? Projekt dopuszcza zastosowanie zapłodnienia pozaustrojowego jedynie u par heteroseksualnych, zarówno pozostających w związkach małżeńskich jak i tych niesformalizowanych. Wyklucza więc z rozrodu wspomaganego pary homoseksualne oraz samotne kobiety, pomijając fakt istnienia niezamierzonej bezdzietności z powodów społecznych. Można mieć różne poglądy na kwestie dostępności ART dla tych grup, ale uczciwość nakazuje odnotowanie faktu, że jakaś część potencjalnie zainteresowanych wspomaganym rozrodem osób nie będzie już miała legalnej możliwości skorzystania z tych zaawansowanych technik leczenia.

/.../ Nowe prawo będzie bowiem obowiązywało wszystkich potencjalnie zainteresowanych leczeniem metodami rozrodu wspomaganego, niezależnie od źródła jego finansowania.

- projekt ustawy

---

"Piekło homorodzin"

Rynek in vitro w USA


09:41, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 marca 2015

źródło

Nikt nie ma prawa orzekać o godności moich dzieci. Ja, matka, zabraniam Wam tego: księża, prawicowi publicyści, Kaju Godek i wszyscy małostkowi ludzie, dla których wytrysk nasienia do pochwy kobiety stanowi o godności zapłodnienia. Nie wiecie nic o sile wzajemnej miłości dwójki ludzi, którzy przechodzą przez próby, cierpienie i cierpliwość oczekiwania na dziecko. O naszym poświęceniu. /.../ 

Polska. Ojczyzna. Każdy, kto wyjechał za granicę, zna to uczucie patriotyzmu. Jesteśmy ambasadorami poza granicami naszego kraju. Ja również chcę być dumna z Polski. Nie tylko z Kowalczyk czy z drużyny piłki ręcznej, nie ze smaku naszych kabanosów, ale z poziomu intelektualnego Polaków, naszej wiedzy, tolerancji, szacunku dla odmienności, dla drugiego człowieka. Chcę, żeby Polska była krajem cenionym na arenie europejskiej, krajem przodującym, nie jej zaściankiem.

Oglądam po raz kolejny "Bez retuszu" z 22 marca 2015 r. i wciąż nie mogę uwierzyć, że słowa pani Godek, jednej z zaproszonych do programu osób, zostają wypowiedziane na antenie telewizji polskiej, bezkarnie, bez odpowiedzialności. 

Czy chodzi o tanią rozrywkę? O "Chleba i igrzysk" czy o dyskusję o projekcie ustawy, której jako ostatni kraj Unii Europejskiej nadal nie mamy.

Przeżyłam Pieronka, de Berier, Terlikowskich, Kaczyńskiego i wiele innych postaci, które w dyskursie na temat in vitro wykazały się nie tylko brakiem wiedzy, ignorancją, ale także brakiem empatii. Słowa Godek są kroplą, która przepełniła czarę goryczy...

Godek zieje jadem, mówi o przedmiotowości naszych dzieci, o poczęciu uwłaczającemu ich godności, egoizmie "invitrowców", handlu, produkcji, biznesie, masturbacji, gardzeniu dziećmi, wylewaniu do zlewu ludzi...

Jej słowa z siłą uderzają w moją rodzinę. W mój wazon, w moje kwiaty. W szacunek, miłość, tolerancję. We mnie, w mojego męża i nasze ukochane dzieci. Jej słowa ranią. Jej słowa naruszają godność naszej rodziny. Są perfidne, niesprawiedliwe i złe. Jestem wazonem, którego nie jest pani w stanie rozbić. Nie potrafię jednak zrozumieć przyzwolenia na medialne oszczerstwa w stosunku do rodzin in vitro.

Polsko, nie zawódź mnie więcej. Nasze dzieci poczęte są z wielkiej miłości, wiary i nadziei. Najwidoczniej są to wartości obce pani Godek, podobnie jak i wiedza na temat procedury in vitro. Dagmara Weinkiper-Häling, mama dzieci z in vitro

Wynoście się z mojego życia. Wynoście się z publicznej debaty /.../

Publiczne media, ogarnijcie się wreszcie. To wy jesteście za to odpowiedzialne. To wy pozwalacie na to, aby dorosłe dzieci urodzone dzięki in vitro, ich rodzice, dziadkowie i przyjaciele mogli słuchać, że:

"nadużycia wynikają z istoty in vitro"
"invitrowcy są proaborcyjni"
"niektórzy ludzie są wylewani do zlewu"
"biznes in vitro i zwolennicy tej ustawy gardzą dziećmi z in vitro, handlują nimi, poczynają je w sposób, który uwłacza człowiekowi".

Uwłacza mi fakt, że medium, na które płacę abonament, serwuje mi podobne obelgi. Panie redaktorze Czyż, pan jest osobiście za to odpowiedzialny. Naprawdę słupki oglądalności są największą wartością polskich mediów? Naprawdę prawda leży pośrodku?

Bo widzi pan, redaktorze, jeśli Kaja Godek twierdzi, że gardzę swoimi dziećmi, a ja twierdzę, że nimi nie gardzę, to wypadająca pośrodku prawda stanowi, że gardzę nimi połowicznie. Chciałabym, aby pan i pana koleżanki oraz koledzy wytłumaczyli moim dzieciom, dlaczego ich matka nie może spełnić danej im obietnicy "lepszego świata". /.../ 
---

Halina Bortnowska: Niech biskupi lepiej nie grożą

Tadeusz Bartoś: Franciszek z Watykanu nie zmieni polskiego kościoła 

Franciszku pomóż księdzu Lemańskiemu

Monika Płatek: Przychodzi biskup do posła 

In vitro krok po kroku

In vitro nie jest tylko kwestią medyczną



18:20, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 października 2014
sobota, 11 października 2014

źródło

/.../ Kancelaria premiera: tylko pary małżeńskie

Zaskakująca jest pod tym względem opinia kancelarii premiera sporządzona za premierowania Donalda Tuska, a umieszczona na stronach RCL teraz, gdy premierem jest Ewa Kopacz, zwolenniczka uregulowania in vitro w zgodzie z wiedzą medyczną.

Opinia jest dwustronicowa, a podpisał ją Michał Deskur, b. wiceminister spraw wewnętrznych, ekonomista z wykształcenia i doradca podatkowy z zawodu, któremu podlega teraz sekretariat prezesa Rady Ministrów.

W opinii proponuje, aby "z procedury in vitro mogły korzystać wyłącznie pary małżeńskie". I aby przy kwalifikacji brać pod uwagę, czy przyszłe dziecko będzie miało "zapewnione bezpieczne środowisko rodzinne". Nie ogranicza tego postulatu do przypadków, gdy in vitro jest refundowane w ramach NFZ.

To bezpośrednie nawiązanie to tzw. projektu Gowina sprzed pięciu lat, który chciał ograniczyć in vitro do małżeństw. Argumentował, że w parach żyjących w konkubinacie jest więcej patologii, w tym alkoholizmu. Jest to też nawiązanie do żądań prawicy, by uniemożliwić korzystanie z in vitro osobom samotnym, w domyśle: homoseksualnym. /.../

 



23:04, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 września 2014

źródło

/.../ Według Agnieszki Ziółkowskiej, która jako pierwsze dziecko w Polsce została poczęta dzięki metodzie in vitro, osoby walczące z tą metodą pozbawiają godności osoby takie jak ona. - Nikt nie pozbawia godności dzieci z in vitro. Rodziców też nie. Sprzeciw wobec in vitro wynika właśnie z tego, że szanuje się godność człowieka - oponowała Godek. - Pani rozmawia ze swoimi wyobrażeniami. Krytyka metody nie jest krytyką osoby. Tak samo wyrażamy protest przeciwko gwałceniu kobiet. Ale ludzie, którzy powstali z gwałtu, mają swoją godność - mówiła.

- Najbardziej zabawne jest to, że państwo w to głęboko wierzą. Jak można oddzielić efekt od metody? Tu zachodzi wmawianie winy przy jednoczesnym zapewnieniu, że państwo mnie nie obrażają - odpowiadała Ziółkowska. /.../ 

---


09:09, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 września 2014

źródło

"/.../ Para (nie musi być małżeństwem) musi leczyć się co najmniej od roku i mieć ubezpieczenie w Narodowym Funduszu Zdrowia.

/.../ Para z własnej kieszeni płaci za leki do stymulacji hormonalnej, ale od 1 lipca 13 preparatów używanych przy leczeniu in vitro znalazło się na liście refundacyjnej, co bardzo obniżyło koszty. Teraz średnio, jak wyliczają kliniki, będzie trzeba zapłacić zamiast 3 tys. zł - 1,5 tys. zł. Na własny koszt para wykonuje również diagnostykę preimplantacyjną, jeżeli chce z niej skorzystać.

Para płaci za przechowywanie niezapłodnionych oocytów, czyli komórek jajowych, a po zakończeniu programu, czyli od lipca 2016 r. - za przechowywanie niewykorzystanych zarodków.

Ile razy?

Para ma prawo najwyżej do trzech cykli leczenia. Cykl się kończy, gdy wykorzystany zostanie ostatni przechowywany zarodek. Potem można rozpocząć kolejny cykl, czyli stymulację hormonalną. Cykli może być mniej, jeśli nie uda się wszystkich przeprowadzić do końca programu, czyli do czerwca 2016 r. /.../"

16:59, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 stycznia 2013
środa, 16 stycznia 2013

wp.pl

/.../ Bogda Pawelec: Niepłodność to wielki dramat pary. Stan psychiczny osób, które nie mogą mieć dzieci jest porównywalny do tego, co przeżywają osoby chorujące na nowotwory czy ciężkie schorzenia kardiologiczne, zatem skala emocji, które pojawiają się u takich par jest ogromna. Comiesięczne cierpienie bardzo często trwa długo, bowiem diagnoza i leczenie niepłodności to proces często trwający latami. Proszę sobie wyobrazić wiele lat życia, w których człowiek co miesiąc cierpi żałobę, ponieważ za każdym razem wyobraża sobie, że dziecko się pojawia, a kiedy to nie następuje przeżywa stan smutku, przygnębienia, jak po stracie najbliższej osoby.

Ile par, ile rodzin w Polsce dotyczy niepłodność?

Wojciech Pabian: 15 proc. społeczeństwa, 15 proc. par, które są w wieku rozrodczym. Około 3 miliony ludzi w Polsce.

Bogda Pawelec: To jest ogromna skala.

Wojciech Pabian: Medycyna ma jeszcze sporo do zrobienia, jeśli chodzi o leczenie niepłodności. W większości przypadków par, które nie są obciążone brakiem gamet, jesteśmy w stanie pomóc. Muszę powiedzieć, że ocenia się, że odsetek par które nie będą miały dzieci, nie przekracza 2 proc. /.../

13:10, katarzynaformela , in vitro
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3