Dom, rodzina - z kraju i ze świata z osobistej perspektywy: prywatny blog prywatnej osoby
Flag Counter

równość małżeństw

środa, 29 czerwca 2016
poniedziałek, 07 marca 2016

źródło

/.../ Jest to nowa jakość w dyskusji o prawach par jednopłciowych, która jeszcze do niedawna dotyczyła jedynie związków partnerskich. – Związek partnerski jest instytucją o stopień niższą, ponieważ mamy tu do czynienia z dokonaniem arbitralnych wyborów. Musimy powiedzieć, czego nie dajemy parom jednopłciowym bądź różnopłciowym, jeżeli związek partnerski jest również dla tych par. Na Węgrzech związek partnerski jest instytucją przeznaczoną tylko dla par jednopłciowych, aby definitywnie rozróżnić ją od małżeństwa, pokazać, że jest to stopień niżej. Dlaczego stopień niżej? Bo nie wszystkie prawa przyznajemy. Wybieramy sobie z katalogu. W Czechach np. nie można się wspólnie rozliczyć, nawet jeżeli jest się w związku partnerskim. Co więcej, te prawa, których nie przyznajemy, bardzo często rozumiane są jako przywileje. Mówi się, że to są przywileje zarezerwowane dla małżeństwa rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny – tłumaczył Oktawiusz Chrzanowski z MNW.

Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, Przykładowe prawa przysługujące poszczególnym rozwiązaniom, Publikacja „Równość małżeńska – przewodnik dla początkujących”, s. 10

Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, Siła coming outów, Publikacja „Równość małżeńska – przewodnik dla początkujących”, s. 17

/.../ Tradycja to stały element polskiej kultury. Nikt nie spodziewa się zatem, że poszanowanie tradycji ulegnie dużym zmianom w nadchodzących latach. Na szczęście czekanie z równością małżeńską, do czasu, gdy zmiany takie nadejdą, nie jest konieczne. Już teraz prawie co trzeci mieszkaniec Polski popiera całkowitą równość małżeńską, a ponad połowa polskiego społeczeństwa przyznałaby związkom jednopłciowym niemal wszystkie prawa małżeńskie. Zastanawiając się nad panującymi w społeczeństwie nastrojami, łatwo ulec wrażeniu, że osób zgadzających się z naszymi własnymi opiniami jest więcej. Możliwe więc, że osoby, które mają wątpliwość co do równości małżeńskiej, będą widziały więcej podobnych przekonań w społeczeństwie. Część społeczeństwa deklaruje, że jest na te zmiany gotowa. Inni są im przeciwni. Ponieważ jednak żadna reforma prawna nie uzyskała stuprocentowego poparcia przed jej wprowadzeniem, oczekiwanie na taką zmianę w przypadku równości małżeńskiej jest wręcz absurdalne. /.../

---

Opozycja boi się związków partnerskich 

196933_c5e9979f35b326974b37d7096e4034e5_510


sobota, 20 lutego 2016

źródło

/.../ w niektórych krajach pewnie byłabym kryminalistką jako otwarta lesbijka. /.../ naszym głównym celem jest czynienie świata lepszym miejscem dla jak największej liczby ludzi. /.../

Sąd Najwyższy USA zalegalizował małżeństwa homoseksualne w całych Stanach Zjednoczonych. Pani ma pewnie mieszane uczucia? 
Czemu miałabym mieć mieszane uczucia?
Ponieważ uważa pani małżeństwo za przeszkodę w rozwijaniu więzi międzyludzkich i krok wstecz dla ruchu queerowego, który chce się wyrwać z tradycyjnej obyczajowości. 
To jakieś nieporozumienie. Małżeństwa homoseksualne są ważnym dla całego świata zwycięstwem ruchu gejów i lesbijek. Oddzielną kwestią są związki pokrewieństwa (kinship), one nie są tożsame z małżeństwem. 

Małżeństwa mogą być zawierane i rozwiązywane, a rodziny mogą tworzyć się według innych trajektorii. Może twoje dziecko z poprzedniego związku będzie miało sześcioro kochających dziadków? Ludzie spoza formalnej rodziny stają się sobie pokrewni.

Ale nigdy nie powiedziałam, że nowe relacje rodzinne stanowią zagrożenie dla małżeństwa. Nie rozumiem tego stwierdzenia.

Odwrotnie. To małżeństwo z całym bagażem tradycji może zablokować powstawanie tych nowych form, "ograniczając nasze rozumienie faktycznych praktyk seksualnych i intymnej rodzinności, które nie mieszczą się w małżeńskiej normie". To pani słowa. 

Rzeczywiście uważam, że istnieją związki niemałżeńskie, które mają równą godność jak małżeństwo. Mogą też istnieć relacje seksualne, które nie są małżeńskie, ale mają równą godność. 

Małżeństwo nie powinno definiować tego, czym jest rodzina, a także tego, jakie tworzymy relacje seksualne.


To może brzmieć radykalnie, ale może po prostu dobrze opisuje świat, w którym żyjemy? Nie wiem, jaki jest odsetek rozwodów w Polsce 


Zbliża się do 40 proc., to o kilkanaście punktów mniej niż w USA, nie mówiąc o Czechach czy Portugalii, gdzie sięga 60 proc. 

No właśnie. Rodzina może dziś obejmować wiele osób, które nie są związane małżeństwem albo które nie są dziećmi małżeństwa. W wyniku rozwodów i adopcji powstają rodziny mieszane.

Są też pary heteroseksualne, w których jedna osoba staje się homoseksualna, a mimo to udaje im się włączyć nowych partnerów albo swoje dzieci w nowy układ rodzinny.

Pytana o małżeństwo odpowiedziała pani niedawno: "Jasne, ale czemu tylko dwie osoby?". Chodzi o poliamorię? 

Myślimy o małżeństwie jako o związku dwóch osób, teraz także dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn. 

Ale kim jest kobieta? Mężczyzna? Społeczność transseksualna zmusza nas do przemyślenia tych kategorii. Skąd wiemy, że ktoś jest mężczyzną, a ktoś inny kobietą? 

Czy akceptujemy autoidentyfikację, czy sprawdzamy status prawny? Jak zrozumieć to, że nie wszyscy ludzie, którzy rodzą się jako biologiczne kobiety, postrzegają siebie same jako kobiety? I czemu trzy osoby nie mogłyby się pobrać?

Kiedy uznamy, że małżeństwo dotyczy wyłącznie dwóch osób, to musimy sięgnąć po kategorię „romansu” albo inne rozwiązania - francuski concubinage albo usługi seksualne. Jest dużo opcji. 

Poliamoria nie jest jedynym sposobem myślenia o niemonogamiczności. Małżeństwo i monogamia nigdy nie były równoznaczne.


Pani słynna opinia, że płeć jest tylko konstruktem kulturowym i nie ma "wrodzonej prawdy o płci", jest sprzeczna z poczuciem wielu osób LGBT. Czy to nie paradoks? 
Dlaczego?
Była posłanka Anna Grodzka, słynna osoba transseksualna, od dziecka miała silne przekonanie, że urodziła się kobietą w męskim ciele. Podkreśla, że tak zdecydowała biologia. 
Osoby transseksualne mają różne przekonania. Niektóre - jak Anna Grodzka - mówią o sztywnej tożsamości i chcą rekonstruować binarny system płci: albo on, albo ona. Ale dlaczego mielibyśmy oczekiwać, że wszystkie osoby trans określą się tak samo? I dlaczego właściwie muszą się nam spowiadać? Przecież nie pytamy osób hetero, jak doszło do tego, że stały się kobietą czy mężczyzną.

Wiele osób odczuwa gender jako istotę tego, kim są. Ale czasami gender, który został nam przypisany, jest po prostu "nie do zamieszkania" (uninhabitable). Dla większości osób trans zmiana jest koniecznością. Trzeba uszanować to pragnienie znalezienia ciała, w którym dałoby się żyć.

Można różnie tłumaczyć tę głęboką konieczność zmiany. Pamiętajmy, że przypisanie do gender następuje w najwcześniejszym okresie życia i że to jest zawsze decyzja kogoś innego, nigdy własna.

Dopiero potem decydujemy, jak chcemy żyć. Nie powinniśmy więc utożsamiać kulturowej konstrukcji płci (gender) z "wolnym wyborem", a wrodzonej płci biologicznej (sex) z "koniecznością".  /.../ 

Walcząc o swą godność, geje, lesbijki, osoby trans- albo biseksualne zwracają się do społeczeństwa, by pozwoliło nam żyć swobodnie i bez strachu, żyć jak inni.

A nasze życie seksualne? Jesteśmy czasem szczęśliwi, a czasem nieszczęśliwi, czasem zainteresowani seksem, a czasem nie, mamy te same nerwice, zmartwienia i stresy co wszyscy i prawdopodobnie również te same przyjemności i pragnienia. Idzie o równość i wolność, a nie o jakieś "maksymalizowanie przyjemności". /.../

Bolą mnie polskie reakcje na rodziny LGBTQ, takie głębokie uprzedzenia wobec rodziców gejów, lesbijek, bi- albo transseksualnych. Przecież jeśli się przyjrzeć uważnie krajom, w których alternatywne rodziny kwitną już od paru dekad, to nie ma żadnych dowodów na cierpienie dzieci.
Pani to także wie jako matka. 
Jako rodzic! Rodzina homoseksualna może być tak samo kochająca albo niekochająca jak hetero. Wszystkie rodziny stają przed podobnymi wyzwaniami bliskości czy intymności, muszą sobie radzić z konfliktami, z zależnością. To nie bycie hetero albo homo decyduje o tym, czy się jest dobrym rodzicem, prawda?
Z badań Instytutu Psychologii PAN wynika, że polskie "rodziny z wyboru" żyją w ukryciu. Trzy czwarte wychowawców/czyń dzieci homoseksualnych rodziców nie zna prawdy o swych podopiecznych. Dzieci w szkole muszą kłamać. 

Homoseksualnym rodzicom trudno ujawnić się przed nauczycielem. Chcą też, żeby ich dziecko nie miało gorzej niż inne. Strach przed dyskryminacją zamyka usta. Musimy walczyć z kulturą dyskryminacji. Życie w ukryciu nie nadaje się do życia. /.../ 

---

Dlaczego Razem zezuje na prawo


czwartek, 04 lutego 2016

źródło

Kolejne kraje formalizują relacje par jednopłciowych. Przeważnie oznacza to wprowadzenie związków partnerskich, instytucji łatwiejszej do rozwiązania i mniej trwałej niż tradycyjne małżeństwo. Wychodząc od wartości konserwatywnych, łatwo dojść do przekonania, że znacznie korzystniejsze dla społeczeństwa jest uznanie małżeństw osób tej samej płci. /.../

Związki partnerskie miały pozwolić na regulację związków osób tej samej płci bez drażnienia konserwatystów sformułowaniem „małżeństwo homoseksualne”. Założenie to okazało się błędne. Około 90 procent Obywatelskich Paktów Solidarności zawierają osoby o odmiennej płci. Od momentu wprowadzenia ustawy liczba zawieranych związków partnerskich systematycznie rośnie. W 2004 roku zawarto ich czterdzieści tysięcy (w tym trzydzieści pięć tysięcy zawarły pary heteroseksualne), w 2007 już trochę ponad sto tysięcy (w tym dziewięćdziesiąt pięć tysięcy związków heteroseksualnych), a w 2013 roku prawie sto siedemdziesiąt tysięcy (w tym sto sześćdziesiąt dwa tysiące związków heteroseksualnych). W tym samym czasie malała liczba zawieranych tradycyjnych małżeństw (z dwustu osiemdziesięciu tysięcy w 2004 roku do dwustu trzydziestu jeden tysięcy w 2013). 

/.../ trwałe zakorzenienie w instytucji i stabilne relacje z innymi są ważnym składnikiem tożsamości. Ktoś towarzyszący nam przez całe życie postrzega zarówno nasz los, jak i cechy charakteru jako proces. Obserwuje zależności przyczynowo-skutkowe w dłuższym okresie i przez ich pryzmat poddaje nas ocenie. Dopiero taka perspektywa uświadamia, że kształtowanie siebie jest czymś ciągłym i wymaga stałej i systematycznej pracy nad sobą. Oznacza to, że potrzeba budowania trwałych związków nie tylko się nie zdezaktualizowała, ale współcześnie może być jeszcze ważniejsza niż kiedyś.

Znaczenie takich trwałych więzi jest szczególnie widoczne w obliczu osobistych kryzysów. Przykładem może być sytuacja, gdy jedno z małżonków traci pracę. Niekiedy tymczasowa strata posady zmienia się w długotrwałe bezrobocie. O ile drugi małżonek pracuje, rodzina nadal dysponuje wspólnym dochodem. Ich sytuacja materialna zapewne się pogorszyła, ale bezrobotny partner nie pozostał bez środków do życia. Jeśli jednak związek nie ma stabilnych podstaw prawnych, jeden z partnerów może po prostu rozwiązać umowę. Oczywiście nie znaczy to, że związek nieformalny (lub partnerski) na pewno rozpadnie się w obliczu kryzysu, jednak groźba rozstania jest w takiej sytuacji z pewnością większa. Mało kto planował utrzymywać bezrobotnego partnera.

Sytuacja może być jeszcze trudniejsza, gdy jeden z partnerów zachoruje lub ulegnie wypadkowi, który na stałe wykluczy go z życia zawodowego. Nie dość, że jego pozycja materialna znacznie się pogorszy, to jeszcze będzie wymagał stałej opieki. Obowiązki względem niego w pierwszej kolejności spadają na małżonka. W żaden sposób nie zwalnia to państwa z obowiązku udzielania pomocy rodzinom (lub samotnym chorym) znajdującym się w ciężkim położeniu. Jednak wsparcie bliskiej, poczuwającej się do odpowiedzialności i troskliwej osoby jest w takiej sytuacji nieocenione. Podobnie przedstawia się sytuacja osób starszych. Dopóki małżonkowie są w stanie, opiekują się sobą nawzajem. Gdy jedno zaczyna chorować i niedołężnieje, drugie zapewnia mu opiekę i poczucie bezpieczeństwa. Jeśli związek okaże się nietrwały, a zmęczony obciążeniem partner zdecyduje się na odejście, osoba porzucona będzie cierpiała z powodu bolesnego rozstania i samotności, poziom jej życia spadnie, a obowiązek opieki nad nią spadnie w całości na społeczeństwo/.../

Jak widać, wbrew utartemu przekonaniu, nie tylko potencjalna dzietność pary stanowi korzyść dla społeczeństwa płynącą z zawierania trwałych związków. Państwo jest konstytucyjnie zobowiązane do ochrony i opieki nad małżeństwem także dlatego, że ład oparty o stabilne i odporne na ryzyko łatwego rozstania relacje między partnerami jest korzystny dla społeczeństwa. Dlatego przyznaje się małżeństwom, także bezdzietnym, przywileje (zwolnienie od podatku spadkowego, wspólne rozliczenie PIT, prawo do renty po zmarłym małżonku) oraz nakłada się na małżonków zobowiązania (obowiązek alimentacyjny w przypadku rozwodu, gdy partner znajduje się w trudnej sytuacji materialnej). 

/.../ prawna regulacja związków jednopłciowych jest wyłącznie kwestią czasu. Jest to postulat słuszny i zgodny z interesem całego społeczeństwa. /.../ 

Najlepszą drogą do tego jest właśnie zgoda na rozszerzenie definicji małżeństwa tak, by obejmowała także pary jednopłciowe. Dokładnie tak samo, jak w przypadku małżeństw heteroseksualnych, partnerzy homoseksualni pomagają sobie nawzajem. Opiekują się sobą w sytuacji kryzysu – bezrobocia, choroby czy niedołężnej starości. Podnosi to jakość ich życia, zapewnia dobrą opiekę i pozwala budować prawdziwą wspólnotę. /.../

Tworzenie identycznej, ale inaczej nazywanej instytucji dla związków jednopłciowych ma w sobie duży dyskryminacyjny potencjał. Trzeba również podkreślić, że małżeństwo jest nie tylko instytucją kościelną, ale również cywilną. Obowiązkiem państwa jest służyć społeczeństwu – zarówno jednostkom, jak i zbiorowości, niezależnie od płci i orientacji seksualnej. /.../

Tradycyjne społeczeństwo budowane jest w oparciu o trwałe i wierne relacje. W obliczu kryzysu instytucji małżeństwa, objawiającego się rosnącą liczbą związków nieformalnych i rozwodów, należy skupiać się na promocji możliwie najbardziej stabilnych i trwałych relacji między partnerami. Umożliwianie osobom o orientacji homoseksualnej zawierania jednopłciowych małżeństw w rzeczywistości doskonale się w te konserwatywne wartości wpisuje.  

---

F&E16_stamp_set


czwartek, 21 stycznia 2016

źródło

Para Brytyjczyków Marco i David po pięciu latach związku wzięła ślub i wyprawiła huczne wesele. Podczas miesiąca miodowego, który spędzali w Australii, zdarzył się nieszczęśliwy wypadek i David trafił w stanie krytycznym do szpitala. Marco zadzwonił do teściów, którzy natychmiast wsiedli w pierwszy samolot do Australii. Po 24 godzinach lekarze orzekli śmierć mózgu.

Podczas załatwiania spraw urzędowych okazało się, że zgodnie z prawem stanu Australia Południowa, Marco nie może być uznany za męża Davida. W akcie zgonu urzędnicy wpisali "never married" (kawaler). Wszelkie pytania związane z pochówkiem Davida kierowano do jego ojca, mimo że ten jasno zaznaczał, że to Marco, jako mąż Davida, powinien decydować w tej sprawie.

Oto jak ojciec Davida, Nigel, opisuje całą sytuację: "Nie wyobrażam sobie, żeby można mnie było mocniej zranić. Przyleciałem tutaj, aby wspierać męża mojego syna. Mam 60 lat i przez wiele lat byłem strażakiem. Wydawało mi się, że jestem odporny na skrajne sytuacje. Jednak słowa, które tutaj usłyszałem były przerażające i bardzo bolesne. Powiedziano mi, że w akcie zgonu będzie zapisane, że mój syn był kawalerem. To niedopuszczalne. To po prostu nieprawda. Przecież tam byłem [na weselu Davida i Marco]. Prawodawca musi się tym zająć, a społeczeństwo powinno dowiedzieć się, że takie rzeczy mają miejsce".
Mówiąc o reakcjach urzędników, Marco dodaje: "Gdybym nie był w dobrych relacjach z teściami, nie wiem czy miałbym jakiekolwiek prawa."

Cała sprawa wywołała falę oburzenia w brytyjskich i australijskich mediach. W rozmowie telefonicznej z Marco, premier stanu Australia Południowa przeprosił go za całe wydarzenie oraz zadeklarował przygotowanie nowego aktu zgonu i zmianę prawa stanowego w taki sposób, aby nie dopuścić do podobnych sytuacji w przyszłości.

Pomimo wysokiego poparcia społecznego dla równości małżeńskiej, kolejne rządy Australii nie wprowadziły małżeństw jednopłciowych w kraju. Kilka stanów uznaje związki partnerskie oraz małżeństwa zawierane poza granicami kraju. /.../ 

---

Post scriptum

 

Jest to koszmar!!! Przeżywany przez nas również w Polsce każdego dnia! Tylko w ubiegłym i w tym tygodniu przeżywamy - jak już od wielu lat!... - z moją żoną ponownie duży stres w związku z naszymi staraniami o nasze prawa (na drodze administracyjno-sądowej), jako legalnie zawarte przez nas za granicą małżeństwo. Wciąż spotykamy się w kontaktach z różnymi instytucjami w Polsce z butą i arogancją, z segregacją - nas ludzi! - w prawie i przez prawo. Z deptaniem naszej godności! Z uprzedmiotowianiem nas, z brutalnym odbieraniem nad podmiotowości: wolności w podejmowaniu przez nas suwerennych decyzji dotyczących naszego życia prywatnego i rodzinnego. Nasze prawa nabyte na mocy formalnie zawartego przez nas za granicą małżeństwa są nam odbierane w naszym kraju! Odbiera nam się miano bycia małżeństwem, bycia rodziną, którą z sobą tworzymy (już od 10 lat) - to skandaliczne!


Bronimy się przed tym upadlaniem, jak możemy... Tak np., tylko nasz prawnik był przed tygodniem na rozprawie sądowej w jednej z prowadzonych przez nas - o nasze prawa - spraw. Tak wygląda relacja naszego prawnika z rozprawy: "Dobry wieczór, byłem dzisiaj na rozprawie w WSA w /.../. Było skrajnie nieprzyjemnie, bo Sąd się wyraźnie spieszył i poza Sędzią sprawozdawczynią generalnie nie był zainteresowany moimi wynurzeniami – a szkoda, bo powoływałem amerykański Supreme Court, niemiecki BvG oraz piśmiennictwo, w tym Woleńskiego (pojęcie sprzeczności) i Pawliczaka. Tekst prof. Woleńskiego złożyłem jako załącznik do protokołu. /.../ złożyliśmy wniosek o sporządzenie uzasadnienia i doręczenie wyroku wraz z uzasadnieniem. Nie spodziewam się oczywiście pozytywnego rezultatu, ale prześlemy wyrok, kiedy zostanie nam doręczony. Będę wówczas prosił o decyzję Pań, co do tego, czy mam sporządzić i wnieść skargę kasacyjną (zakładam, że tak – z uwagi na ETPC /.../ Serdecznie pozdrawiam, m."

 


 

***

Para mężczyzn domaga się przed sądem formalizacji ich związku w Polsce 

Nie przeszkadzajcie. My tu walczymy o Polskę

 

Sarkozy za równością małżeństw 

 

 


środa, 30 grudnia 2015
czwartek, 17 grudnia 2015

źródło

Ewa Tomaszewicz i Małgorzata Rawińska, inicjatorki akcji Już czas,  kilka lat temu wyznały sobie miłość i wypowiedziały słowa przysięgi małżeńskiej w iście filmowej scenerii – w samolocie, lecąc jedenaście tysięcy metrów nad ziemią. Pomimo tego nie mogą zalegalizować swojego związku. Zbulwersowane tą sytuacją postanowiły zorganizować kampanię, której zadaniem jest uświadomienie społeczeństwu, że związki homoseksualne powinny mieć takie same prawa jak heteroseksualne małżeństwa. /.../ 

Akcja swojego pełnego kształtu nabierze w 2016 roku. Czekamy z niecierpliwością.

---

Nie chcemy uciekać i się poddawać

- W Słowenii niekorzystny wynik referendum dla małżeństw jednopłciowcych

czwartek, 03 grudnia 2015
niedziela, 19 lipca 2015

Drodzy / Drogie

 

PO w ramach kampanii wyborczej - przed jesiennymi wyborami - uruchomiła platformę "Pytamy obywateli". 

Mam do Was uprzejmą prośbę o oddanie Waszych głosów za wprowadzeniem równości małżeństw w naszym kraju. 

Zatem jeśli idea równości małżeństw jest Wam bliska bardzo proszę o Wasze głosy za równością małżeńską w Polsce (zalogować się można poprzez FB, a głos oddać po prawej stronie u dołu):

https://www.pytamyobywateli.pl/pomysl/rownosc-malzenstw-w-polsce


piątek, 26 czerwca 2015
sobota, 20 czerwca 2015

źródło: J. Pawliczak, Zarejestrowany związek partnerski a małżeństwo, LEX, Warszawa 2014

/ss. 43-48; 73-75/

[W systemach common law

W wielu państwach osoby tej samej płci próbowały uzyskać możliwość zawarcia małżeństwa na drodze sądowej. Najwcześniej proces ten rozpoczął się w USA. W 1971 r. /.../

Do przełomu w orzecznictwie sądów amerykańskich doszło wraz z wyrokiem Sądu Najwyższego Massachusetts z dnia 18 listopada 2003 r. w sprawie Goodridge. W uzasadnieniu stanowiska większości składu orzekającego stwierdzono, że pozbawienie osób tej samej płci możliwości zawarcia małżeństwa narusza zasady równości, wolności i godności jednostki oraz nie znajduje żadnego istotnego uzasadnienia w świetle stanowej konstytucji. Wskazano, że takim uzasadnieniem nie może być prokreacyjny charakter związku kobiety i mężczyzny, gdyż współcześnie istotę małżeństwa stanowi stałe zaangażowanie dwóch osób na zasadzie wyłączności, a nie zdolność do posiadania potomstwa. W konsekwencji w maju 2004 roku stan Massachusetts wydał pierwsze licencje małżeńskie osobom tej samej płci. /.../

Warto też zwrócić uwagę na orzecznictwo Sądu Najwyższego USA. W wyroku z dnia 26 czerwca 2013 w sprawie United States v. Windsor Sąd Najwyższy USA uznał większością głosów 5:3, że art. 3 ustawy o obronie małżeństwa z 1996 r., który definiował małżeństwo w prawie federalnym jako związek między jednym mężczyzną i jedną kobietą, jest niezgodny z konstytucyjną zasadą równej wolności osób. 

/.../ w Kanadzie. Od 2003 r. sądy prowincji kanadyjskich, nawiązując do bogatego orzecznictwa federalnego Sądu Najwyższego, uznały, że przepisy przewidujące, że małżeństwo mogą zawrzeć tylko osoby różnej płci są niezgodne z zasadą równości przewidzianą w Kanadyjskiej Karcie Praw i Wolności. W 2005 r., gdy orzeczenia takie zapadły już w 8 z 10 kanadyjskich prowincji, ustawodawca federalny przyjął przepisy pozwalające na zawieranie małżeństw bez względu na płeć stron. 

/.../ także w Republice Południowej Afryki. Sąd Konstytucyjny RPA. w wyroku z dnia 5 grudnia 2005 r., w sprawie Fourie uznał, że ograniczenie możliwości zawierania małżeństw do osób różnej płci narusza konstytucyjną zasadę równości, nakaz respektowania godności każdej osoby ludzkiej oraz zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną

/.../ należy podkreślić, że w systemach prawnych common law istotny wpływ na przyznanie osobom tej samej płci prawa do zawarcia małżeństwa miało orzecznictwo sądowe. Omówione judykaty były również szeroko dyskutowane w tych państwach należących do tradycji common law, w których otwarcie małżeństwa dla osób tej samej płci nastąpiło w wyniku procesu parlamentarnego (np. Anglia i Walia, Nowa Zelandia). 

[W systemach prawa cywilnego]

Również w systemach prawa cywilnego pary osób tej samej płci próbowały dochodzić możliwości zawarcia małżeństwa na drodze sądowej. W Holandii pierwsze takie sprawy odnotowano w końcu lat 80. XX wieku. W 1990 r. holenderski Sąd Najwyższy (Hoge Raad) nie uwzględnił wniosku dwóch kobiet, którym urzędnik odmówił zawarcia małżeństwa. Sąd podkreślił, że od niepamiętnych czasów małżeństwo rozumiane jest jako związek mężczyzny i kobiety. Sąd wskazał, że decyzja w sprawie otwarcia małżeństwa dla osób tej samej płci powinna zostać podjęta w ramach procesu legislacyjnego, a nie na skutek wykładni przepisów prawa. W konsekwencji odpowiednie przepisy przyjęto w Holandii w drodze ustawy z dnia 20 grudnia 2000 r. (tzw. ustawa otwierająca małżeństwo), która weszła w życie w dniu 1 kwietnia 2001 roku. Tym samym na początku XXI wieku Holandia stała się pierwszym państwem, w którym dwie osoby tej samej płci mogły zawrzeć małżeństwo. /.../

We Francji /.../ 2011 r. /.../ Rada Konstytucyjna podkreśliła, że wprowadzenie małżeństw osób tej samej płci nie należy do domeny władzy sądowniczej, ale do ustawodawcy, któremu konstytucja powierza ocenę zasadności przyjęcia określonych rozwiązań w sferze stanu cywilnego. Wobec tego przyznanie we Francji w 2013 roku dwóm osobom tej samej płci prawa do zawarcia małżeństwa nastąpiło w wyniku procesu legislacyjnego. /.../

Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku (Sekcji I) z dnia 24 czerwca 2010 r. w sprawie Schalk i Kopf v. Austria jednomyślnie orzekł, że art. 12 Europejskiej Konwencji Prawa Człowieka nie gwarantuje dwóm osobom tej samej płci prawa do zawarcia małżeństwa. Strasburski Trybunał podkreślił, że decyzja w sprawie otwarcia małżeństwa dla osób tej samej płci należy do poszczególnych państw-stron EKPC. 

[Równościowe podejście prawa do związków osobistych]

/.../ W ostatnich kilkunastu latach coraz większe znaczenie przywiązywane jest do zakazu różnicowania jednostek ze względu na orientację seksualną. W wielu państwach zachodnich wprowadzenie lub 'wyinterpretowanie' tego zakazu przez [organa] sądowe miało istotne znaczenie dla zrównania sytuacji prawnej osób pozostających w związkach nieformalnych różnej oraz tej samej płci. W tym kontekście można mówić o stopniowym rozpoznawaniu nieformalnych związków partnerskich  przez orzecznictwo sądowe. Za przejaw tego zjawiska w Polsce należy uznać uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 28 listopada 2012 r., w której - odchodząc od utrwalonego orzecznictwa, a podkreślając znaczenie art. 32 RP - stwierdzono: "Osobą faktycznie pozostającą we wspólnym pożyciu z najemcą - w rozumieniu art. 691 §1 KC - jest osoba połączona z najemcą więzią uczuciową, fizyczną i gospodarczą: także osoba tej samej płci. /.../

Najpoważniejsze dyskusje powoduje powoływanie zasady równości oraz zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną dla uzasadnienia postulatów otwarcia małżeństwa dla osób tej samej płci. Przeciwnicy tych dążeń wskazują, że każda osoba - bez względu na orientację seksualną - ma równy dostęp do tradycyjnie rozumianej instytucji małżeństwa, gdyż przesłanką  jego zawarcia jest różnica płci stron, a nie orientacji seksualnej. Natomiast zwolennicy otwarcia małżeństwa dla osób tej samej płci podkreślają, że argumenty ich przeciwników mają jedynie charakter formalny, albowiem w istocie osoba homoseksualna nie może zawrzeć małżeństwa z osobą, z którą chciałaby, czyli osobą tej samej płci. Jednakże w praktyce orzeczniczej podstawowy problem sprowadza się do rozstrzygnięcia, czy ograniczenie dostępu do małżeństwa do osób różnej płci jest uzasadnione odpowiednio legitymowanym - w świetle wartości konstytuujących porządek prawny danego państwa - interesem społecznym. W przeciwieństwie do sądów europejskich odpowiednio legitymowanych wartości i interesów społecznych nie dostrzegło w tym wypadku orzecznictwo kanadyjskie, południowoafrykańskie oraz niektórych stanów USA, które doprowadziło do otwarcia małżeństwa dla osób tej samej płci

---

ETPCz - najczęściej zadawane pytania

 


wtorek, 09 czerwca 2015

źródło

Naukowcy amerykańscy apelują o legalizację małżeństw jednopłciowych – bo to jest jedyna rzecz, która mogłaby uczynić je szczęśliwszymi.

Jak czytamy na zamieszczonym w najnowszej Polityce (nr 23/2015) artykule, sytuacja polskich rodzin jednopłciowych zaczyna się powoli poprawiać. Akceptacja społeczeństwa dla takich rodzin w ostatnich latach wzrosła – od 9 proc. do 23 proc. Udowodniono już także, że orientacja homoseksualna rodziców nie jest najważniejszym czynnikiem determinującym rozwój i poczucie szczęścia dziecka.

- Dziś jest zupełnie jasne, że dzieci wychowywane przez rodziców tej samej płci radzą sobie równie dobrze, co dzieci z rodzin heteroseksualnych. Nie oznacza to, że nigdy nie mają problemów, ale mają problemy równie często, jak reszta dzieci – prof. Susan Golombok, Cambridge Uniwercity. Badania przeprowadzone przez kilka ośrodków na różnych grupach dzieci pokazały, że zarówno w szkole, jak i w domu dzieci te borykają się z podobnymi trudnościami. A od orientacji seksualnej rodziców zdecydowanie jest dla nich to, czy są ze sobą szczęśliwi.

Susan Golombok, jak i naukowcy z Włoch odkryli, że rodzice o orientacji homoseksualnej okazują swoim dzieciom o wiele więcej ciepła, atencji i czułości. Dorota-Rostek, socjolog z Uniwersytetu Wrocławskiego twierdzi, że może to brać się stąd, iż rodzice z rodzin jednopłciowych starają się zrekompensować dzieciom ewentualne krzywdy, które może ponieść ze strony nietolerancyjnego społeczeństwa. Ponadto w podświadomości mam-lesbijek i ojców-gejów działa pragnienie, aby być rodzicem idealnym i udowodnić światu, że „tradycyjna rodzina” nie jest jedynym możliwym rozwiązaniem. Kolejny argument na korzyść rodzin homoseksualnych jest taki, że bardziej świadomie podejmują decyzję o dziecku.

To, co może dla pociech wychowywanych przez rodziny jednopłciowe być najniekorzystniejszym faktorem w jego rozwoju, to brak akceptacji dla tego typu związków ze strony otoczenia. Dzieci z rodzin jednopłciowych mogą np. potrzebować wzorców drugiej płci w okresie dojrzewania, ale jeżeli ich mamy, lub tatowie są akceptowani w środowisku, te wzorce zaczerpną od dziadków, wujków/cioć, czy przyjaciół rodziny. Ich rodzice są też często narażeni na lęk w sytuacjach społecznych, którego uniknięcie również poprawiłoby jakość życia dzieci rodziców homoseksualnych. I w tym właśnie miejscu dochodzimy do najciekawszego wniosku wysnutego przez Amerykańską Akademię Pediatryczną już w 2013 roku: najlepsze, co możemy zrobić, aby polepszyć sytuację dzieci homoseksualnych rodziców, to zalegalizować małżeństwa jednopłciowe.

---


Grecja, półtora roku od wyroku ETPCz, jest w przede dniu otwarcia możliwosci formalizacji związków partnerskich dla par jednopłciowych


źródło

/.../ Kolejnym przełomowym rokiem dla społeczności LGBT w Izraelu był rok 1994. Gdy ja miałem ledwo 6 lat i jako tako radziłem sobie z literkami, izraelski rząd poradził sobie z kwestią nieformalnych związków. W 1994 roku, Izrael wprowadził instytucję związków partnerskich dla par jednopłciowych. Nie jest to jednak do końca rejestrowany związek partnerski. Tutaj konieczna jest dłuższa dygresja. /.../

Wracając… Mimo że Izrael jest państwem świeckim, to określone kwestie kontrolowane są przez związki wyznaniowe, a jedynie rozpoznawane / uznawane przez świecki urzędy. Taką kwestią jest chociażby instytucja małżeństwa, które w Izraelu może być WYŁĄCZNIE religijne. Nie istnieje coś takiego jak znany nam ślub cywilny w Urzędzie Stanu Cywilnego. Małżeństwa mogą być zawierane tylko na zasadach religijnych, czyli w miażdżącej przewadze na zasadach judaistycznych. Świeckie instytucje jedynie uznają zawarcie takiego związku i na jego mocy nadają prawa/obowiązki wynikające ze stosownych ustaw. Według prawa judaistycznego, związek małżeński może zostać zawarty tylko pomiędzy dwoma osobami tegoż wyznania. Wszystko wcześniej jest oczywiście kontrolowane przez rabinów, którzy mogą nawet orzec, że ktoś nie jest wystarczająco „żydowski” albo jego/jej rodzina dyskwalifikuje taką osobę z możliwości wzięcia ślubu. Nasi dalsi znajomi nie mogli pobrać się w Izraelu, mimo że on jest Izraelczykiem, żydem, a ona żydówką, córką Izraelki mieszkającej w USA, . Okazało się, że dla władz religijnych w Izraelu ona jest córką z nieprawego łoża – jej matka wzięła ślub w Izraelu, gdzie padła ofiarą przemocy domowej. Uciekła do Stanów, gdzie wzięła ponownie ślub. Rozumiecie do jakich absurdów może dojść… Poza oczywiście takimi ekstremalnymi sytuacjami jest przecież gros par, w których jedna ze stron jest wyznawcą innej religii (albo ateistą), dla których ślub w Izraelu jest niemożliwy. Aby wyjść takim parom naprzeciw, rząd wprowadził to, co powszechnie nazywa się „związkiem partnerskim”, a tak naprawdę polega na uznaniu przez świeckie władze nieformalnego wspólnego pożycia.

Tak zatwierdzony konkubinat pozwala parom jednopłciowym na korzystanie z wielu przywilejów dostępnych parom małżeńskim. Mowa tutaj nie tylko o przywilejach podatkowych (które tak bardzo wadzą polskim władzom) ale także o regulacjach dotyczących sytuacji, w której jeden z parterów umiera, ale także (o zgrozo!) umożliwiających adopcję dziecka jednego z parterów przez drugiego partnera – formalnie od 2006 roku, co było zwieńczeniem 9-letniej batalii pary lesbijek, która chciała dokonać „wewnętrznej adopcji”. Dwa lata później, w 2008 roku, zezwolono parom homoseksualnym adoptować dzieci, które nie są biologicznie powiązane z żadną ze stron HELLO! Izrael wciąż istnieje, nie nastąpiły kolejne plagi egipskie, ludzie nadal się pobierają, wszystko jest w porządku. W przeciwieństwie do tego, co na polskiej ziemi powtarzają panowie w sukienkach zafiksowani na punkcie rodziny, której nigdy nie mieli.

2006 roku, poza zezwoleniem na „wewnętrzną adopcję” w parach jednopłciowych, rząd wprowadził jeszcze jedną zmianę, bardzo znaczącą dla par homoseksualnych. Dotychczas takie pary mogły co najwyżej żyć we wspomnianym wcześniej „związku partnerskim”. Od 2006 roku pary jednopłciowe mogą zawierać związek małżeński poza granicami Izraela ze świadomością, że ich małżeństwo zostanie rozpoznane przez Izrael i otrzymają takie same prawa jak różnopłciowa para żydowska, która pobrała się przed rabinem. 2006 rok! Od siebie dodam, że 8 lat później, Polska na stosownych stronach internetowych wprost informuje, że związki jednopłciowe zawarte zagranicą NIE BĘDĄ rozpoznane przez polskie władza i nie ma nawet co próbować to zmienić (na szczęście są odważni, którzy walczą o swoje… Europejski Trybunał Praw Człowieka ma zająć się tą sprawą w efekcie skargi jednej z naszych obywatelek). /.../ 

W tym roku, przy okazji przełomowego referendum w Irlandii (dla niezorientowanych: w wyniku referendum, obywatele katolickiej Irlandii zadecydowali, że należy zmienić konstytucję i wprowadzić równość małżeńską dla par jednopłciowych), w izraelskich mediach pojawiły się głosy, że może nadszedł czas żeby zastanowić się nad wprowadzeniem do prawa małżeństw cywilnych. I już na tym poziomie dyskursu, domyślnym założeniem jest równy dostęp do potencjalnego cywilnego małżeństwa zarówno dla par różno- jak i jednopłciowych. Niestety, na chwilę obecną są to jednie pobożne życzenia bardziej lewicowych dziennikarzy. Prawdopodobieństwo, że taki pomysł zostanie podchwycony przez prawicową i religijną koalicję rządzącą jest marne, kto wie jednak czy zgodnie z tradycją nie odbędą się przedwczesne wybory…/.../

Szacuje się, że w Izraelu żyje około 10 000 dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe. /.../ 

Izrael nie bez powodu jest swoistą mekką dla społeczności LGBT i celem wakacyjnych wypadów dla wielu gejów. Moim zdaniem jest również wspaniałym przykładem tego jak można zgrabnie pogodzić, a raczej skutecznie rozdzielić, sekularne państwo i dominującą religię. Nie przeczę, że chciałbym aby polscy politycy odbyli taką lekcję tolerancji jaką za sobą mają Izraelczycy. Bo wierzę, że to nie społeczeństwo jest przeszkodą, jak często powtarzają posłowie, a właśnie oni sami. /.../ 

---


czwartek, 04 czerwca 2015
piątek, 22 maja 2015
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12