Dom, rodzina - z kraju i ze świata z osobistej perspektywy: prywatny blog prywatnej osoby
Flag Counter

rodzina

środa, 10 sierpnia 2016
niedziela, 31 lipca 2016

źródło

Na kogo wyrasta chłopiec poczęty in vitro i wychowywany przez lesbijki?

/.../ Dziś ma 67 lat, a jej 41-letni syn wraz z żoną zamierzają wkrótce sami zostać rodzicami. Gdy w 1971 r. 25-letnia Janis i jej ówczesna partnerka Judy wznosiły z sąsiadami toast za zdrowie przyszłego potomka, nic nie zwiastowało nadchodzących trudności. Ciąża przebiegała bez problemów, a lekarz traktował ciężarną jak każdą inną przyszłą matkę. Jednak już w szpitalu, tuż przed porodem, Janis umieszczono w osobnym pomieszczeniu – położna nie chciała, żeby obecność „dwóch matek” denerwowała inne ciężarne.

/.../ Dziewięć miesięcy po narodzinach Nicka Judy zmarła na zawał. Janis postanowiła walczyć w sądzie o prawo do opieki nad jej córką Lisą. Wiedziała, że czeka ją prawdziwa batalia z prawem. Problemy zaczęły się już kilka godzin po śmierci Judy, gdy Janis powiedziano, że do identyfikacji zwłok jej partnerki będzie potrzebny ktoś z „prawdziwej” rodziny. Była jednak zdeterminowana. – Obiecałam Lisie, że nie pozwolę jej nikomu zabrać – mówi Janis, która po dwóch długich latach wygrała sprawę.

Gdy Nick miał dwa lata, Janis poznała swoją obecną partnerkę, Barbarę, która stała się dla niego drugą mamą. Hetheringtonowie czuli się pionierami nowego typu rodziny. – Byłam pierwsza, więc czułam się straszliwie samotna – wyznaje Janis. – Moi przeciwnicy tylko czekali, żeby powinęła mi się noga. Nick ma podobne spostrzeżenia. – Nauczyciele, politycy, dziennikarze interesowali się nami, licząc na to, że znajdą w tym układzie jakiś haczyk. Często czuł się samotny, nie miał z kim dzielić swoich doświadczeń. Nie był jednak prześladowany w szkole. Ba, chwalił się swoimi mamami. Pamięta, jak powtarzał kolegom, że są nudni, bo mają zwykłe rodziny.

/.../ Dwa lata temu wziął ślub z Soo Kim. Janis nie mogła przylecieć z powodu stanu zdrowia, ale połączyła się z nimi za pomocą Skype’a i przeczytała dla młodej pary wiersz. – Nick będzie wspaniałym ojcem – mówi. – Jest nie tylko moim synem, ale też najlepszym przyjacielem. Nick jest szczęśliwy. W Nowym Jorku został członkiem fundacji COLAGE założonej przez dzieci homoseksualnych rodziców.  /.../

---

Polecane filmy: "La derniere lecon"

- "Zagubiony"



12:53, katarzynaformela , rodzina
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 kwietnia 2016

źródło

/.../ 1. Rozpoznanie i nazywanie konfliktu

– polega na uświadomieniu sobie, że w rodzinie pojawił się konflikt. To wybranie odpowiedniego czasu na rozmowę i nazwanie wprost uczuć, potrzeb i obaw (Złoszczę się, kiedy widzę niesprzątnięte naczynia i porozrzucane resztki jedzenia na stole w kuchni, ponieważ potrzebuję szacunku dla swojej pracy.), a także stworzenie przestrzeni dla dziecka, by mogło się wypowiedzieć w tej kwestii. Ważne, aby pamiętać o języku empatii zamiast słów obwiniania, oskarżania i upokarzania.

2. Poszukiwanie możliwych rozwiązań

– to czas kiedy członkowie rodziny mogą swobodnie prezentować własne propozycje rozwiązań konfliktu, bez oceniania i natychmiastowego odrzucania (Co moglibyśmy z tym zrobić…?; Zastanówmy się wspólnie…). Warto pamiętać, aby na początku miały szansę wypowiedzieć się dzieci.

3. Krytyczna ocena wszystkich proponowanych rozwiązań

– pozwala na przyjrzenie się tym rozwiązaniom, które w największym stopniu pozwalają na zaspokojenie potrzeb wszystkich stron. Warto zwrócić uwagę na to, aby podczas krytycznej oceny podawać także uzasadnienia dla propozycji nie do przyjęcia. Dawanie konstruktywnej informacji zwrotnej: Kiedy mówisz o swoim wyjeździe na narty, niepokoję się, ponieważ twoje zdrowie i bezpieczeństwo są dla mnie ważne. Możesz mi powiedzieć, jaki masz pomysł na opłacenie swojego pobytu? zachęca do porozumienia i buduje wzajemne zaufanie.

4. Podjęcie wspólnej decyzji co do najlepszego rozwiązania

– T. Gordon podkreśla, że jeśli wymiana zdań podczas rozwiązywania konfliktu pomiędzy dziećmi i rodzicami była szczera, otwarta, to wyjście płynące z dialogu może wyłonić się samo. Warto na tym etapie dopytywać (w szczególności dzieci) o ich uczucia względem proponowanych rozwiązań: Sądzicie, że to byłoby pomocne?; Czy to będzie dobre dla wszystkich/zadowoli wszystkich?.

5. Wykonanie decyzji

– to rodzinna praca nad szczegółami konkretnego rozwiązania. Określa się na tym etapie:

  • co jest potrzebne,
  • kiedy rozpoczynają się działania,
  • kto i za co jest odpowiedzialny,
  • jakie mają być efekty.

Po czym poznać, że wybrane rozwiązanie działa? Jeśli efektem ma być porządek w pokoju, to należy ustalić z dzieckiem, co to oznacza – np.: książki ułożone na półkach, ubrania poukładane w szafie, a zabawki w skrzyni).

6. Sprawdzenie i ocena zrealizowanych działań

– zdarza się, że przyjęte rozwiązania okazują się z czasem niemożliwe do utrzymania, dlatego warto na bieżąco rozmawiać o ich skuteczności (Czy jesteście nadal zadowoleni z naszej umowy?; Jak się czujecie z naszym rozwiązaniem?). Jeśli się nie sprawdzają, należy je poprawić bądź wspólnie wypracować nowe.

Znajomość własnej rodziny i kierowanie się jej wartościami powinny być nadrzędnymi kierunkami wybieranych rozwiązań. Nie chodzi o sztywne trzymanie się proponowanych schematów działania, ale o naturalność reakcji i bycie sobą. Tak jak nie ma idealnych rodziców, tak też nie ma idealnych rozwiązań jak radzić sobie z konfliktami. Istnieją natomiast inspiracje, które propagują wzajemny szacunek, podmiotowe traktowanie i dialog, co zdecydowanie poprawia jakość relacji i wzmacnia więzi nawet w trudnych sytuacjach.

---

Odkrywanie, eksperymentowanie, zabawa

Stereotypy płci

Zaburzenia przywiązania - ćwiczenia / warsztaty

(źródło)


11:25, katarzynaformela , rodzina
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 marca 2016
sobota, 26 grudnia 2015
poniedziałek, 21 grudnia 2015
czwartek, 17 września 2015

źródło

/.../ Wedłub obecnych statystyk, ok. 11% dorosłych gejów i 33% lesbijek w Australii wychowuje dzieci. I wprawdzie ankiety za ankietami pokazują, że większość Australijczyków opowiada się za małżeństwem par jednopłciowych, to jest jedynym anglojęzycznym krajem na świecie, który jeszcze tego prawa nie zalegalizował, pod pretekstem nieustannie cytowanym przez konserwatystów: los dzieci wychowywanych przez dwie matki albo dwóch ojców. /.../

Ebony, 16

Gram w filmie Gayby Baby, który zaczął powstawać, jak miałam 12 lat, a teraz mam 16. Mój brat Ashaan ma 5 lat, a Seth - 12, kurde, ale on już stary! Poza tym Makaya właśnie skończyła 8 miesięcy. Ang kończy w tym roku 40 lat, a moja mama ma 36. Cały czas słyszę w głowie słowa homopropaganda i za każdym razem chcę mi się śmiać. Jedyna propaganda, jaką posługują się moje mamy to propagowanie wczesnego chodzenia spać mojej małej siostry i systematycznego odrabiania przez nas lekcji. Nie wydaje mi się, aby w filmie pojawiała się tzw. homopropaganda. To po prostu my, a [reżyserka] Maya dokumentuje nas przez kilka lat. Jeśli moje życie uwarunkowane jest propagandą, to bardzo bym chciała, aby ktoś mi to wytłumaczył. /.../ 

Seth, 12

Mam dwie mamy. Mam też siostrę Ebony, braciszka Asha i najmłodszą siostrzyczkę Makayę. O tym, że moja rodzina jest inna, dowiedziałem się już w pierwszej klasie. W mojej szkole mamy zajęcia są zajęcia z religii i jedyną opcją, żeby nie chodzić, było wysłanie maila do dyrektora. Mamy nie wiedziały o tym, więc zacząłem chodzić, a po paru tygodniach zaczęli gadać: „Jeśli masz rodziców tej samej płci albo jesteś homoseksualistą, to to jest grzech". To był dla mnie szok i czułem się dziwnie. Więc poszedłem do domu, Mama odbyła długą pogadankę z dyrektorem, a Ang kupiła mi wielkie pudło lodów. Ale tak, właśnie w ten sposób się dowiedziałem, że moja rodzina jest inna. Ale tak naprawdę nigdy się nie przejmowałem, bo uważam, że moja rodzina jest super. Wolę, jeśli jest inna i szczęśliwa, niż „normalna" i nieszczęśliwa. /.../ 

Ashaan, 5

Jestem Ashaan i mam dwie mamy, a na urodziny dostaję dwa prezenty! /.../ 

Jesse, 23

Moja rodzina składa się z moich dwóch mam - Louise i Margaret, mojego brata Raja i mojego ojca Paula. To, co jest super w mojej rodzinie, to że jest inna niż wszystkie, ale tak naprawdę - taka same jak inne. Gdyby Gayby Baby wyświetlano, gdy ja chodziłem do szkoły, to nie musiałbym kłamać i wymyślać różnych bujd na temat tego, jak wygląda moja rodzina i kim jest ta kobieta, która z nami mieszka. Mógłbym być szczery ze swoimi znajomymi od samego początku. Nikt nie może cię dyskryminować, jeżeli jesteś z siebie dumny. /.../

---

"ojciec nie będzie osobą nieznaną"

Sprzeciw w sprawie ograniczaniu praw kobiet

Państwo uprawia potworną hipokryzję

Badania: dobre rodzicielstwo rodziców tej samej płci

(zdjęcie - źródło)


11:03, katarzynaformela , rodzina
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 czerwca 2015
sobota, 13 czerwca 2015

źródło

To nie lesbijki i geje, to nie jednopłciowe małżeństwa stanowią niebezpieczeństwo dla rodziny. To uprzedzenia niszczą relacje między ludźmi. I to homofobi tego świata odpowiedzialni są za ból, łzy i strach. /.../ 

Warszawską Paradę Równości poprzedził pierwszy Marsz Równości w Gdańsku pod znamiennym mottem "Jesteśmy rodziną" oraz dyskusja w Europejskim Centrum Solidarności. W gdańskim marszu wzięło udział ponad półtora tysiąca osób, w tym wielu przyjaciół i znajomych osób LGBT. Był to dla mnie moment wzruszający, gdyż w mieście "Solidarności" znów poczułam ducha solidarności, tej przez małe s.

/.../ tym, co rodzinę scala, jest wzajemny szacunek, akceptacja i coś, co czyni nas wszystkich silniejszymi: miłość. /.../

Pokażmy naszym homoseksualnym i transpłciowym braciom i siostrom, córkom i synom, sąsiadom i koleżankom z pracy, że nie uznajemy ich za zagrożenie dla naszych rodzin czy wręcz własnej orientacji seksualnej. Pokażmy im natomiast, że również nas obrażają ci, którzy odmawiają im równego szacunku i równych praw. Że również nas boli, gdy stają się ofiarami przemocy fizycznej lub chamskich ataków ze strony polityków, dziennikarzy i innych uczestników debaty publicznej. Pokażmy im wreszcie nasz wstyd, kiedy większość mediów i osób życia publicznego 70 lat po zakończeniu drugiej wojny światowej ignoruje fakt, że także homoseksualiści ginęli w niemieckich obozach śmierci. /.../ 
---

Polki i Polacy będący w małżeństwach jednopłciowych zawartych za granicą


Formalizacja związków ma znaczenie prawne i symboliczne  

Ponad 100 000 osób na Paradzie Równości w Tel Awiwie


13:44, katarzynaformela , rodzina
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 czerwca 2015
czwartek, 21 maja 2015
poniedziałek, 11 maja 2015
czwartek, 30 kwietnia 2015

źródło

/.../ - A dziękuję, układa nam się świetnie. Odpukać, nie doświadczamy żadnej dyskryminacji nieinstytucjonalnej - uśmiecha się Lech Uliasz. Razem ze swoimi dwiema bliskimi przyjaciółkami - Martą i Anią - wychowują niespełna dwuletniego synka Mateusza. Tworzą tzw. rodzinę poszerzoną.


Na czym ona polega? Na miłości i zaufaniu, bo żadne uregulowania prawne im nie przysługują. Leszek jest gejem i poznał Martę, kiedy wspólnie działali w Kampanii Przeciw Homofobii. Razem jeździli stopem po Islandii, Gruzji i Hiszpanii. Łączą ich wspólne wartości i poczucie humoru. Najpierw był przyjacielem Marty, przez nią poznał Anię. To był rok 2009 roku - od tego czasu, we trójkę, rozmawiali o dziecku. Marta z Anią zawarły w 2011 roku związek małżeński w Wielkiej Brytanii. Razem podjęli decyzję - świadomą, przegadaną. Leszkowi przemknęło na początku przez głowę, czy nie jest na to za młody, ale na co czekać? Zawsze myślał o takim rozwiązaniu. In vitro udało się za pierwszym razem, rodziła Ania, na świat przyszedł Mateusz - oczko w głowie całej trójki.

 

Pewnie, że nie jest to łatwe, zwłaszcza że mieszkają w innych miastach. Mateusz jest z mamami poza Warszawą, ale dziewczyny myślą o przeprowadzce w niedalekiej przyszłości. Leszek odwiedza syna kiedy może, w praktyce - dwa razy w miesiącu, spędzają też razem wakacje. Dla małego jest po prostu tatą.

- Tylko że niestety mama Marta nie jest postrzegana przez polskie prawo jako mama Mateusza - markotnieje Leszek.

W Polsce nie ma możliwości adopcji dziecka przez pary osób tej samej płci, dotyczy to również dziecka biologicznego partnera czy partnerki. Rodzic społeczny nie ma możliwości nabycia praw rodzicielskich w takiej sytuacji.

Dziecko może zobaczyć tylko matka i ojciec

Marta i Ania mimo zawarcia ślubu w Wielkiej Brytanii w Polsce są dla siebie obcymi osobami. Nie mogą choćby uzyskać podstawowej informacji w placówce medycznej o stanie zdrowia osoby bliskiej. Marta dodatkowo nie ma żadnych praw rodzicielskich, nie może np. pójść zaszczepić Mateusza.

Do pierwszego zderzenia z bezdusznymi regulacjami doszło zaraz po porodzie.

Marta z Leszkiem czekali przed salą i gdy w końcu pojawił się malutki wcześniaczek w inkubatorze, okazało się, że obejrzeć go może tylko ojciec. Lekarz był nieugięty. Powiedział, że brytyjskie śluby nie są ważne w Polsce. Gdy Marta pytała, czy z dzieckiem wszystko jest w porządku, odparł: "Nie widzę pani upoważnienia". Na wszelki wypadek odmówił informacji również Leszkowi, czyli ojcu. Potem Ani, którą właśnie wywieźli z sali operacyjnej po cesarskim cięciu, położna wciskała do ręki formularz i kazała zaznaczyć, którą osobę upoważnia do zobaczenia dziecka. Ania prosiła, żeby i Leszek, i Marta mogli pobyć chwilę z synkiem, ale położna powiedziała, że dziecko mogą zobaczyć tylko dwie osoby. "Może pani sama zrezygnować" - rzuciła na błagania półprzytomnej matki.

- Te sytuacje związane z opieką medyczną są najtrudniejsze - ocenia Leszek. - Szpitale w ogóle nie traktują pacjentów w sposób podmiotowy, a w przypadku naszej rodziny jest to jeszcze bardziej dotkliwe. Jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę lekarzy.

- Ustawa o związkach partnerskich pomogłaby nam w wielu aspektach. Zresztą nie tylko nam, także parom, które nie posiadają dzieci - podsumowuje. - Poza tym, że przepisy te regulują i ułatwiają życie codzienne, to jeszcze tam, gdzie zostały wprowadzone, przyniosły olbrzymią zmianę w mentalności społecznej. Od razu zwiększyła się akceptacja, coraz więcej osób wychodziło z ukrycia. /.../ 

---


J. Palikot o związkach partnerskich


 

20:21, katarzynaformela , rodzina
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 marca 2015

źródło 

(od s. 114) /.../ aby prezentowanie własnych relacji jako rodzinnych mogło być skuteczne w życiu publicznym, konieczne jest ich „właściwe” odczytanie przez innych aktorów. Zewnętrzne audytorium, które ocenia, odrzuca, niezgodnie z intencją odczytuje, jak również nieustannie porównuje z przyjętymi heteronormatywnymi4 wzorcami, determinuje pary jednopłciowe w Polsce do podejmowania wciąż na nowo wysiłków i wypracowywania strategii walki z niewłaściwym odczytywaniem, (re)negocjowanie własnej pozycji jako rodziny właśnie. 

/.../  rodzina jest dla osób nieheteroseksualnych ogromnie ważna. Może stanowić źródło wsparcia lub wykluczenia, może ich określać lub też nie, niewątpliwie jednak stanowi bardzo istotny punkt odniesienia tworzonych przez nie relacji

/.../ Wydaje się, że zawieranie ślubów w innym kraju, mimo że formalnie nie mają one mocy prawnej w Polsce, jest praktyką coraz bardziej popularną wśród par nieheteroseksualnych. /.../

Może zatem stanowić jeden ze sposobów zakomunikowania światu i innym, że para tworzy rodzinę, element szukania rozpoznania w oczach innych. Jest to dość przemyślana strategia w kraju, w którym za bycie rodziną niejako „bardziej” od innych uznawane są związki, które zawarły małżeństwo lub posiadają dzieci (CBOS 2006, 2013). W świetle tych badań ukazywanie własnej relacji jako sformalizowanej, okazuje się skuteczną strategią na uzyskanie rozpoznania własnego związku w oczach najbliższych, jak i w otoczeniu społecznym. /.../ 

Także dochodzenie swoich praw na drodze sądowej można potraktować jako osobną strategię /.../

Posiadanie wspólnego nazwiska jest zatem coraz bardziej popularną strategią ukazania światu, że jest się rodziną. /.../ 

jednostkowa walka zyskuje, czasem wbrew pierwotnym planom, szersze społeczne znaczenie i wydźwięk. /.../

Osoby LGBT nie czekają biernie, aż prawo samo się zmieni, ale podejmują wysiłki, by je zmieniać /.../ 

Zmiana prawna okazała się możliwa dzięki determinacji jednego człowieka, co ponownie pokazuje ogromną rolę strategii oddolnych, często niesłusznie pomijanych w dyskursach głównego nurtu, a także w nielicznych dotychczasowych analizach dyskursu skupionych wokół społeczności nieheteroseksualnych w Polsce.

---

Ten billboard płocczanie oglądają na Podolszycach Północ

(zdjęcie - źródło)



19:04, katarzynaformela , rodzina
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 lutego 2015

źródło

– Jessica, przyjdź jutro do szkoły z ojcem! – Którym, proszę pani? Taka rozmowa nauczycielki z uczennicą w angielskich szkołach już nikogo nie zaskakuje. Pary tej samej płci adoptują dzieci od 2005 r. i… nikt się temu nie dziwi. Może z wyjątkiem konserwatywnych Polaków.

/.../ – Nasze wyzwania nie różnią się niczym od doświadczeń innych odpowiedzialnych rodziców. Wyzwaniem, nomen omen, są niedorzeczne pytania tradycyjnych opiekunów o tzw. męskie wzorce czy pytania innych dzieci o nieobecność taty. Tak, nadal zdarza nam się je usłyszeć od Polaków na Wyspach czy rówieśników synka w polskiej szkole. Ich rodzice nie mają potrzeby tłumaczenia świata. Prostego przekazania wiedzy o możliwych konfiguracjach rodzicielstwa. Pytanie o męski wzorzec usłyszałam ostatnio od kobiety samotnie wychowującej córkę… Jest ono szczególnie kuriozalne w polskich warunkach, kiedy od najmłodszych lat dzieci wychowywane są przez kobiety – w rodzinnych domach, żłobkach, przedszkolach i szkołach. Męskim wzorcem jest zazwyczaj nieobecny tata, a urlop tacierzyński nadal powodem do hańby. /.../

O 70 proc. w ciągu roku wzrosła liczba dzieci adoptowanych w Wielkiej Brytanii przez pary homoseksualne po tym, jak urzędy i agencje zmieniły taktykę szukania rodziców dla dzieci, których nie chcą pary heteroseksualne – poinformował „The Times”. Jak podaje dziennik, geje i lesbijki częściej adoptują dzieci niepełnosprawne, z problemami wychowawczymi oraz rodzeństwa. Obecnie jedno na 15 adoptowanych dzieci trafia do par tej samej płci.


– Pary homoseksualne udowodniły, że są w stanie z powodzeniem otoczyć opieką dzieci, których stan zdrowia lub zachowanie stanowią poważne wyzwanie – powiedział Martin Narey, doradca rządu ds. adopcji, w wywiadzie dla „The Times”.

Zdaniem Nareya brytyjskie samorządy stosunkowo niedawno dostrzegły rodzicielski potencjał w parach tej samej płci. Pracownicy socjalni cały czas w pierwszej kolejności kierują dzieci do par hetero, dlatego pary homo, mając ograniczony wybór, muszą decydować się na dzieci, którym trudno znaleźć miejsce.

W 2014 r. w Anglii pary gejów i lesbijek adoptowały 340 dzieci. W sumie od 2007 r. pod opiekę rodziców tej samej płci trafiło co najmniej 1240 dzieci.

Równocześnie rośnie zainteresowanie par lesbijskich zapłodnieniem in vitro ze spermą dawcy. Chociaż zaledwie 1 proc. kobiet poddających się procedurze IVF żyje w związkach lesbijskich, w ciągu ostatniego roku w tej grupie zanotowano aż 18-procentowy wzrost zapłodnień. Porodem zakończył się co trzeci z 1,5 tys. zabiegów. /.../  

---



19:01, katarzynaformela , rodzina
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10